niedziela, 13 maja 2018

103. Stephen King - Misery


Stephena Kinga nikomu przedstawiać nie trzeba, albowiem jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych autorów, którego książki świeżo po wydaniu od razu trafiają na listy bestsellerów. Fenomen "króla grozy" z każdą następną książką, która pochłaniam, coraz bardziej przestaje być dla mnie tajemnicą, ponieważ ciężko jest się z nim nie zgodzić. Jest to jeden z nielicznych autorów, których utwory tak skutecznie działają na moją wyobraźnię. Nie inaczej było również  z tytułem, z którym przychodzę dziś, czyli z Misery, która co prawda do najnowszych nie należy, ponieważ została wydana w 1987 roku, jednak jest znakomitym przykładem klimatu i atmosfery powieści tego amerykańskiego autora.

Protagonistą książki jest Paul Sheldon, rozchwytywany pisarz, który znany jest przede wszystkim z serii kobiecych harlequinów o perypetiach życiowych głównej bohaterki Misery. Sam Paul czuje się jednak zblazowany i poirytowany faktem, że jego dotychczasowy dorobek ogranicza się do średnio ambitnych książek, w które zaczytują się samotne panie. Decyzja przychodzi szybko, Paul postanawia literacko uśmiercić Misery i otwiera sobie drogę do nowej, bardziej wymagającej powieści o tytule Fast Cars. Paula Sheldona poznajemy jednak w innych okolicznościach. Po raz pierwszy mamy z nim do czynienia w momencie, w którym bohater budzi się w nieznanym mu pomieszczeniu. Mężczyzna nie może ruszyć swoich nóg, nie może zebrać sił by się podnieść, a  jego umysł zaczyna płatać mu figle. Do pokoju nagle wchodzi kobieta, która wydaje się być pielęgniarką. Kobieta ta przedstawia się jako Annie Wilkes i tłumaczy bohaterowi, jak znalazł się w jej domu. Dowiadujemy się, że Paul Sheldon uległ wypadkowi samochodowemu, w którym jego nogi zostały niemal zmiażdżone. Przypadek jednak sprawił, że na miejscu wypadku znalazła się Annie, która zaopiekowała się mężczyzną, udzielając mu wszelkiej niezbędnej pomocy medycznej... we własnym domu.

Tak się składa, że Annie Wilkes jest fanką numer jeden naszego głównego bohatera. Kobieta namiętnie opowiada o tym, jak bardzo wielbi jego cykl o Misery Chastain, której życzy jak najlepiej. Sprawa zaczyna się jednak komplikować, gdy kobieta znajduje manuskrypt Fast Cars, który został w samochodzie Paula. Annie szybko przekazuje Paulowi do wiadomości to, że jego nowa książka, delikatnie mówiąc, nie przypadła jej do gustu, gdyż jest wulgarna i daleko jej do subtelności kojarzonej przez nią z Misery. Annie, święcie przekonana o tym, że robi Paulowi "przysługę", każe mężczyźnie spalić jedyny istniejący egzemplarz jego nowej, jeszcze niewydanej książki. W momencie, gdy Annie kończy ostatni tom Misery i dowiaduje się o śmierci swojej ulubionej bohaterki, kobieta wpada w szał. Jest to moment, w którym Annie Wilkes w oczach Paula rośnie do rangi starożytnego idola i okrutnej bogini, która powoli wprowadza w jego życie terror. Kobieta, początkowo przez użycie szantażu i fizycznej przemocy, a później przez bezpośrednie groźby zmusza mężczyznę do przywrócenia Misery do życia. Od tego momentu Powrót Misery staje się dla Paula walką o własne życie.

Jedną z największych zalet Misery jest przede wszystkim kreacja jej bohaterów. Książka ta będzie nie lada gratką dla wszystkich tych, którzy uwielbiają wyraziste, skomplikowane i dominujące kobiece postaci, których cele i motywy nie zawsze są dla nas jasne. Sama postać Paula Sheldona i jego walka nie tylko z Annie, słabością i pisaniem, ale też i z własnym umysłem również należy do głębokich i trójwymiarowych. W Misery, Stephen King skutecznie manipuluje psychologią i skrajnymi emocjami, które są mocno odczuwalne już od pierwszych stron książki.

Choć książkę często klasyfikuje się w kategoriach horroru, moim zdaniem jest to czysty thriller psychologiczny. Stephen King mistrzowsko bawi się słowem, odniesieniami, nieustającym suspensem i naszymi emocjami. Misery, ze względu na to, że jest przepełniona terrorem, goryczą i szaleństwem, które nie ustępują nam nawet na krok, nie należy do "lekkich" czy tych, które czyta się jednym ciągiem. Atmosfera jest gęsta, pełna duchoty i ciągłego napięcia, które towarzyszą nam od pierwszej do ostatniej strony, co daje dosyć ambiwalentny efekt, ponieważ z jednej strony identyfikacja z głównym bohaterem zachodzi znacznie szybciej i łatwiej,  jednak z drugiej strony książka może nas w pewnym momencie przerosnąć, przez co przeczytanie jej bez stopniowego dawkowania może się okazać zbyt ciężkie.

Oprócz standardowych cech thrillera, powieść ta staje się swego rodzaju meta-powieścią i literackim hołdem ze względu na motyw autora, który dosłownie i w przenośni, zmaga się z napisaniem nowej książki. Niezwykle obrazowe i wyraźne myśli protagonisty i owoce jego pracy w postaci nowych rozdziałów fabularnej "Misery" działają na korzyść imersji czytelnika w świat przedstawiony.

Odnoszę jednak wrażenie, że Misery jest często pomijana i zapominana w kontekście twórczości Stephena Kinga, co moim zdaniem jest ogromnym błędem. Myślę, że jest to jedna z najlepszych powieści Króla Grozy, która spełni oczekiwania nie tylko jego fanów, ale i wszystkich tych, którzy od lektury oczekują skrajnych, wręcz namacalnych emocji. 

Podsumowując, jest to jedna z tych powieści, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Misery zdecydowanie trafia na listę moich ulubionych pozycji, ponieważ podczas czytania, nieustannie stymulowała ona moją wyobraźnię, i sprawiała, że napięcie, które towarzyszyło głównemu bohaterowi, było odczuwalne również przeze mnie. 


Moja ocena: 8/10
Ilość stron: 369
Wydawnictwo: Hodder&Stoughton
W wersji anglojęzycznej dostępna na: megaksiazki.pl

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję księgarni





6 komentarze:

  1. bardzo mocno zainteresowałaś mnie tym tytułem, dziękuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Kinga a Misery mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, zaintrygowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zabrałam się za "Misery" oczekując, że King faktycznie popisze się tą grozą z której jest podobno znany - grozy nie znalazłam niestety. Książka nie jest zła ale kompletnie nie była tym czego spodziewałam się po tym autorze :/ Ale ja ogólnie jakoś nie mogę się z Kingiem polubić, to pewnie dlatego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio całkiem mijam się z twórczością Kinga. Może dlatego, że po fenomenalnej "Mrocznej połowie" trafiałam już później na same średnie pozycje. Ale o "Misery" będę pamiętać po Twojej recenzji :)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  6. Obiecuję sobie, że w wakacje poczytam Kinga, którego tak odkładam i odkładam na wolny czas. Tylko tego czasu nie ma, a tych pozycji na liście przybywa. Misery zdecydowanie ląduje na tej liście!
    Buziak,
    Ola ;)
    (m)ole teatralne

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena