czwartek, 16 marca 2017

65. Alan Wake - recenzja gry.

Data wydania: 2010 xbox 360/2012 PC ||Producent:Remedy Entertainment || Gatunek: thriller/horror psychologiczny


Tak jak to zapowiadałam w podsumowaniu lutego, tak też nadchodzę z recenzją gry!

Dlaczego akurat na  blogu recenzja tej gry? Zachęcam do przeczytania mojej recenzji, wszystko stanie się jasne!


Poznajcie Alana Wake'a, pisarza zbiżającego się do wieku średniego, zwanego królem thrillerów i kryminałów, który od paru lat cierpi na brak weny, która uniemożliwia mu pisanie. Jego żona, Alice, potajemnie mając nadzieję, że talent pisarski męża się odblokuje, namawia go do wyjazdu do małego, malowniczego miasteczka na północy - Bright Falls. Miasteczko to, mimo pozorów spokoju i harmonii z naturą od początku okazuje się być pełne sprzeczności, a jego mieszkańcy swoim zachowaniem sprawiają wrażenie, że wszyscy tam powariowali. Po dotarciu do wynajętego przez parę domku i wyjawieniu planów swojej żony, Alan wpada w furię, a wraz z tą furią dom pochłaniają siły ciemności, które porywają jego ukochaną. 



Parę dni później nasz bohater budzi się na odludziu, w którym zamiast domku, nie znajduje się nic. Gdy zapada zmrok Alan zmuszony jest walczyć z mrocznymi kreaturami, które, jak podejrzewa, mają coś wspólnego z porwaniem jego żony. Istoty te są pomiotami ciemności, napadają znienacka, a jedynym sposobem na walkę z nimi okazuje się być światło, które staje się jedynym bezpiecznym punktem w grze. Od tej pory naszym atrybutem staje się latarka i... kolejno znajdowane strony manuskryptu, który zdaje się opisywać obecne wydarzenia. Nie trzeba długo czekać, by przekonać się, że strony te, mimo, że tego nie pamięta, zapisał Alan, i manuskrypt staje się karta przetargową w uratowaniu żony. 



Całość rozgrywki ukazana jest w konwencji serialu, czyli dzieli się na kilka epizodów, z których każde zaczyna się przypomnieniem poprzedniego odcinka (Previously on Alan Wake), a kończy się napisami i muzyką, tak jak to w serialach bywa. Podczas grania, w każdej chwili możemy również powrócić do znalezionych przez nas manuskryptów, które można w całości przeczytać. 



Na początku wspominałam również o malowniczości Bright Falls - nie kłamałam. Mimo, że gra została stworzona w 2010 roku, to grafika i krajobrazy w niej zawarte są wspaniałe. Jedynym minusem pod tym względem, jest fakt, że około 90% gry osadzona jest w nocy, jednak jest to również esencja tej rozgrywki. 


Zostając w temacie minusów: to, co potrafi naprawdę zirytować, to sterowanie/system walki, do którego trzeba się po prostu przyzwyczaić, a trochę to może potrwać. Ciśnienie może podnieść również zjawisko w terminologii gier zwane dissonance of identity, czyli sytuacja, w której sterując bohaterem, nagle, bez żadnej naszej akcji kamera się obraca i wtrąca się burzący naszą rozgrywkę  filmik, który najcześciej ukazuje jedną ze wspomnianych wcześniej istot, atakujących nas siekierą zza naszych pleców. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to zabieg celowy, który ma na celu utrzymanie nas w napięciu, ale i również uśpienie naszej czujności.


Zbliżając się do końca, wrócę raz jeszcze do fabuły, która jest w grze fenomenalna. Mimo, że nie jestem miłośniczką gier z dreszczykiem, to tutaj atmosfera strachu i niepewności naprawdę mi się podobała. Myślę, że powodem tego był właśnie motyw serialowy, gdyż byłam niezmiernie ciekawa dalszych losów naszego bohatera. Ogromnym plusem, jaki ta gra sobie u mnie zaskarbiła, jest też fakt, że wszystko toczy się wokół  książek, a dokładniej ksiażek grozy, thrillerów i kryminałów, które uwielbiam czytać. Główny bohater również nie odmawia sobie wspominania czy cytowania króla grozy Stephena Kinga. Grając w Alana Wake'a, nie sposób jest się również zainspirować do podjęcia prób w kreatywnym pisaniu, czy chociaż do samego czytania. 


Podsumowując, pod względem autentycznego klimatu, fabuły i grafiki (biorąc pod uwagę rok, w którym gra została wydana), to pozycja ta zasługuje na maksymalną ilość punktów w skali. Jednak pojawiły się w niej również minusy, takie jak irytujące przerywniki, lekka monotematyczność i niewygodny system walki, dlatego moja ostateczna ocena to 7,5/10.

Myślę, że nawet, jeżeli ktoś nie jest fanem tego typu rozrywki, ale kocha książki, znajdzie w tej grze coś dla siebie, dlatego śmiało ją polecam każdemu, kto lubuje się w klimatach grozy, tajemnicy i szybkiej akcji.



12 komentarze:

  1. Ja nie gram w gry. Ale mój mąż tak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanka gier nie jestem ;D...ale mój mąz zapewne chętnie by przetestował ;D

    Pozdrawiam :D
    Jagoda z mrsblueberry3.blogspot.com ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdę powiedziawszy nie gram w takie gry bo nie mam sprzętu, ale oglądam różne gameplaye :) alana wake miał mój kolega, wiec widziałam grę i znam historię naprawdę rewelacja mi bardzo się podobało!
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    w wolnej chwili zapraszam do siebie ♡
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie gram, więc w temacie się nie wypowiem. Kompletnie się nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam czytać komentarze pod recenzjami gier XD
    Nie gram, w gry, nie lubie gier a najlepsze jest powiedzonko GRY TO STRATA CZASU!!!
    No mniejsza... już się zamykam bo zaczę hejtować i co .___.

    Alan Wake... mmm kiedy ja tą gre przeszłam, kiedy to było?!
    Ojeju jeju! Nienawidziłam tego "naświetlania" tych opętanych i słabej baterii ;-;
    Polecam drugą część o panu pisarzu, z jego "bliźniakiem".
    Pyyyszna zabawa ♥

    Pozdrawiam!
    Czarny Kotyszek

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyną grą w jaką gram to simsy :D ale lubię patrzeć jak mój chłopak gra w gry i czasem jak mnie męczy to z nim pogram :) Może pokaże mu tą, bo wydaje się być fajna :)
    ann-aspiration

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna recenzja, gra raczej nie dla mnie xd

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie specjalnie gram w gry, ale dobrze napisana recenzja :*
    http://stegofashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie grywam w gry, ale przyciągnął mnie tytuł w recenzji. Uwielbiam soundtrack z Alana Wake'a i polecam do posłuchania :)
    Pozdrawiam :)
    http://the-book-huntress-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. To gierka dla mnie! Uwielbiam grozę we wszystkich postaciach, a ostatnio cierpię na brak propozycji w które mogłabym pograć. Także trafiłaś w dziesiątkę z recenzją :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie pamiętam kiedy ostatnio grałam w jakąś grę nie planszową i nie karcianą. Ale może moim siostrzeńcom szepnę o tej grze ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba będę kolejną z podobnych osób, które nie grają w gry. Sama nie mam na ten temat zielonego pojęcia, nigdy w życiu jakoś nie miałam z niczym w tym stylu do czynienia...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ładuję...

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena