poniedziałek, 20 lutego 2017

59. Sylvia Day - Tylko Cross



Przez ostatnie dni nie pojawiały się żadne nowe wpisy, związane to było głównie z nerwowym wyczekiwaniem wyników egzaminów, ale też i lekkim opóźnieniem w czytaniu, ponieważ ciągle jeszcze kończyłam książkę.

Nadszedł dzisiaj czas na recenzję książki "Tylko Cross", autorstwa Sylvii Day. Książka ta jest finałem pięciotomowego cyklu "Crossfire" opowiadającego o (często pokręconych) losach Evy (już Pani Cross) i Gideona. 

Śmiem twierdzić, że pod względem fabuły jest to najlepsza część cyklu. Zawiera wiele ciekawych wątków, tajemnic, nie jest przesłodzona, a i kryje w sobie również odrobinę mroku. O ile pierwsze 200 stron wydaje się sprawiać zgubne wrażenie - statycznej opowieści, o tyle ostatnie 200 stron to akcja rozwijająca się w niewiarygodnie szybkim tempie, a odstawienie ciekawości  i książki na bok graniczy z cudem.

To, na co tak często narzekałam w tomach poprzednich - brak dynamiki czy irracjonalne zachowanie bohaterów w przypadkach wystawiania ich związku na próbę przetrwania - tutaj przybrało zupełnie inne tory, oczywiście w pozytywnym sensie. Zagadka goni zagadkę, tajemnica tajemnicę, a i relacje głównych bohaterów z otoczeniem rodzinnym, które wcześniej bywały dosyć podupadłe - tutaj się polepszają. Eva i Gideon w końcu zwalczają  demony z przeszłości, które uniemożliwiały im prawidłowe funkcjonowanie w obecnym świecie.

Wracając do aspektu "słodkości", o którym wspominałam wcześniej, tutaj nie doświadczymy monotematyczności i przewidywalności jak w poprzednich tomach. Ba! Nawet przez pierwsze 200 stron nie ma żadnej sceny seksu! W końcu otrzymałam to, czego tak wyczekiwałam po bardzo dobrym tomie drugim - akcję i jej zwroty, dynamikę oraz tajemnicę. 

To, na co jednak pragnę się przyczepić, to... korekta i tłumaczenie, które... leży i sprawia wrażenie, że zostało wykonane przez inne osoby niż w poprzednich częściach (a tak nie jest). Jako, że z językiem angielskim mam do czynienia na co dzień, na studiach, ja naprawdę rozumiem, że istnieją w języku tym frazy, które nie mają swoich polskich odpowiedników, ale na litość boską, starajmy się wtedy użyć choć trochę zbliżonego polskiego ekwiwalentu zamiast tłumaczyć słowa dosłownie, lub urywać zdania, tworząc formy leksykalne, które kompletnie nie mają sensu... Kolejną sprawą jest cała masa literówek, które nie występują sporadycznie, by można było przymknąć na to oko, a notorycznie. Być może jest to za sprawą tego, że książka została opublikowana niedawno i jest to pierwsza polska edycja, jednak mimo wszystko, osoby odpowiedzialne za korektę powinny zwrócić na to uwagę.


Podsumowując zarówno ten tom jak i całą serię, jest to bardzo dobry finał cyklu, który różni się od pozostałych, które na tle tego, jak i Płomienia Crossa wypadają średnio.  Serię tę jednak mogę śmiało polecić każdej kobiecie, która od czasu do czasu ma ochotę na lekkie, przyjemne babskie czytadełko ;-). Często również słyszę sceptyczne głosy traktujące wszystkie powieści tego typu jedną miarą, będąc często porównywane do słynnej serii o Grey'u. By rozwiać wątpliwości (a jestem osobą, która miała do czynienia z obiema seriami) śmiało mogę stwierdzić, że porównując ją do słynnej serii o Greyu, Grey przy Crossie wypada cienko. 
Moja ocena: 7.5/10
Ilość stron: 469

Od listopada, wszystkie części tej wyróżniającej się na tle kobiecych powieści erotycznych serii, dostępne są w formie pakietu wszystkich pięciu tomów prosto od wydawnictwa

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu
http://www.wielkalitera.pl/nowosci/id,152/pakiet-dotyk-crossaplomien-crossawyznanie-crossawybor-crossatylko-cross.html
 


LINKI DO RECENZJI POPRZEDNICH TOMÓW

13 komentarze:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej serii, więc chyba cofnę się do recenzji poprzednich części. W sumie nie wiem, czy jestem bardzo zainteresowana, ale może kiedyś, jak będę miała ochotę na właśnie taką babską lekturę. No i skoro jest lepszy od Grey'a, to z chęcią bym się o tym przekonała :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię powieści erotycznych, więc raczej nie dla mnie, ale prędzej wybrałabym Crossa niż Greya, skoro mówisz, że o wiele lepszy ;)
    http://hamster-and-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam zupełnie odmienne zdanie, co do Crossa :) Przyznaję, że nie znam tomu, który opisujesz, a to przede wszystkim dlatego, że pierwsza część dość mocno mnie zraźiła. Nie byłam oburzona - wiedziałam po co sięgam, ale odniosłam wrażenie, jakby książka była przesadzona, zbyt intensywna przez co momentami niesmaczna. Może i nie powinnam się wypowiadać nie znając całego cyklu, ale cóż... każda strona powieści jest jej wizytówką, nie tylko ta ostatnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się. ;) Czytałam w sumie i Greya (tak, żałuję) i Crossa i ten drugi jest o niebo lepszy. Chociażby dlatego, że seria Sylvii Day ma jakiś zalążek sensownej fabuły, dzieje się coś więcej niż zwykłych powieściach tego typu. Nie jest to jakieś arcydzieło, oczywiście, ale wielbicielki gatunku z pewnością się nie zawiodą ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam ani Greya, ani Crossa - nie moja tematyka. Ale chcąc nie chcąc fabuły obydwu znam (to koleżanki coś mi paplały, to siostra, to przez recenzje i opinie blogerów). Gdybym więc miała się za którąś z nich zabrać, postawiłabym na Crossa, bo Grey wydaje się zbyt niedopracowany.
    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam Crossa :) trochę się boję, że będzie podobny do Grey'a, ale może kiedyś się skuszę, żeby wypożyczyć pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest to jedyny erotyk, który jestem w stanie strawić :) W pierwszej części owszem seks był, pewne schematy też były, ale nie kuły tak w oczy jak w przypadku Grey'a :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że nie czytałam tej serii ale chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Seria jeszcze przede mną, ale na pewno to zmienię, bo przyznam szczerzę, że już od dawna mam na nią ochotę! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o tej serii, zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dawna kusi mnie ta seria, ale ze względu na duże zaległości recenzenckie jakoś nie zanosi się, żebym ją szybko przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ogólnie nie lubię takich serii z tego typu literatury, ale jesteś kolejną osobą, która przekonuje do poznania twórczości Sylvii Day. Na razie nie mam w planach 'spotkania' z autorką, ale nie wykluczone, że kiedyś może mi się odmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam pierwsze trzy tomy, pozostałę dwa postaram się nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena