niedziela, 8 stycznia 2017

49. 2016 - podsumowanie.




Tak, jak zapowiadałam, że na początku stycznia pojawi się podsumowanie ubiegłego roku, tak też dopełniam moją obietnicę!

2016 jak wszyscy wiemy w życiu kulturalnym i publicznym był dosyć tragicznym rokiem, biorąc od uwagę liczne śmierci autorów, muzyków czy aktorów. Jest to wielka strata zarówno dla fanów jak i całej kultury współczesnej. Był to również rok zamachów terrorystycznych, w których życie poprzez niezdrowy fanatyzm innych utraciło wiele niewinnych ludzkich istnień. Rok ten również przyniósł nam wiele niespodzianek w świecie politycznym i gospodarczym.

Dla mnie osobiście ten rok nie należał do najgorszych. Pomimo jego tragizmu był on dla mnie o dziwo lepszy, niż jego poprzednik. Zdałam matury, egzaminy zawodowe, dostałam się na upragnione studia. Życie towarzyskie po dłuższym uśpieniu odżyło i poznałam wiele nowych osób. Rozwijałam również w różnym stopniu swoje pasje takie jak czytanie, rysowanie, obejrzenie większej ilości filmów niż w 2015, nadrabianie seriali czy szlifowanie języka angielskiego. Zapraszam zatem na podsumowaniu roku w sferach książkowo-filmowo-muzycznych!




Jako, że książki na blogu tym są najważniejsze, zacznę właśnie od nich!

W 2016 roku przeczytałam równie 30 książek. Nie jest to wynik spektakularny i niestety, nie udało mi się przeczytać założonej w planie liczby 52, jednak biorąc pod uwagę okoliczności (matury, praca, studia) cieszę się, że udało mi się przeczytać ich więcej niż w 2015. Na blogu do tej pory opublikowałam wszystkie recenzje, z wyjątkiem Płomienia i Wyznania Crossa, których możecie się spodziewać w najbliższych dniach.

Co do książek, które wywarły na mnie największe wrażenie:

Kameleon, który był moim pierwszym podejściem do literatury, która łączy fantasy z science fiction,
Tylko twoimi oczami, jako, że jest to zupełnie inne podejście do literatury romantycznej,
Kruchość skrzydeł poruszająca niezwykle przygnębiający temat samobójstwa członka rodziny jednak zajmująca się nim w urzekający sposób
Chciwość, która jest świetnym polskim thrillerem zgłębiającym się w przeszłość Troi i wykopalisk archeologicznych.

Jeżeli chodzi o autorów, którzy pozytywnie zaskoczyli mnie swoją twórczością:

Jan Jakub Kolski, który pisze w naturalistyczny, ale magnetyzujący sposób, i w który czytając nie mamy przed oczami książki, a dobrze wyreżyserowany film (Las, 4 rano; Dwanaście słów)
Yrsa Sigurðardóttir, wspaniała islandzka autorka mrocznych kryminałów osadzonych w dzikiej i chłodnej Skandynawii, czyli coś, co kocham (Weź moją duszę)

Największe rozczarowania tego roku, to na pewno: Triumf owiec, Jesień motyli i zbiór opowiadań Herosi, który dzielił się na te bardzo dobre jak i te bardzo słabe.






Teraz nadszedł czas na filmy!  Co prawda nie jest tego tyle i takie, jakie zakładałam, by obejrzeć, jednak jestem zadowolona w moich ubiegłorocznych filmowych wojaży, ponieważ obejrzałam ich 45, czyli o ponad 20 więcej niż w 2015.

Zacznę może od tych, które mnie zawiodły: Dzień dobry, kocham Cię; Old School: Niezaliczona; REC, Pitbull oraz niedawno powstały Pasażerowie.  Obejrzałam te filmy ze względu na to, że na ich temat panowały wszechobecne zachwyty, które postanowiłam sprawdzić na własnej skórze. Niestety, nie spełniły moich oczekiwań.

Natomiast filmy, które w 2016 roku mnie zaskoczyły i przypadły do gustu to:
Pitbull: Nowe porządki, czyli idealny przykład tego, że polskie kino wcale nie musi być tragiczne
Bone Tomahawk: hybryda horroru i westernu, który spodobał mi się mimo faktu, że westernów nie cierpię, będąc jednocześnie świeżym powiewem w ostatniej fali filmów grozy
Skazani na Shawshank: co tu dużo mówić, arcydzieło; film który powinien obejrzeć każdy z nas, film, który uczy nadziei
Zwierzogród: animacja, która łączy w sobie zarówno inteligentny humor jak i nawiązania do znanego nam wszystkim Breaking Bad czy Ojca Chrzestnego
Alien Abduction: dobry film z gatunku sci-fi horror
Noc oczyszczenia: szybki, niewymagający film z serii "Purge", dobrze utrzymane napięcie



Trzymając się zmysłu wzroku, przejdźmy do seriali!

Tutaj od poprzedniego roku pojawiło się parę "nowości", a mianowicie odkryłam serial Girls, który mogę polecić każdej dziewczynie oraz (tutaj wstyd się przyznać, że dopiero teraz), ale zaczęłam oglądać Breaking Bad, którego 4 sezony pochłonęłam w niecałe 2 tygodnie, a 5 zostawiłam sobie na nowy rok. Zgodnie z zeszłorocznym postanowieniem, zaczęłam od początku oglądać Big Bang Theory, które kiedyś również oglądałam ale w różnej kolejności podczas emisji w TV. Zaczęłam również oglądać Kości, gdyż urzekł mnie sposób bycia serialowej Bones oraz Friends, które pamiętałam ze wczesnego dzieciństwa. W czasie moich najdłuższych, (od kwietnia do października) wakacji w życiu postanowiłam również wrócić do serialu LOST, którego ostatnie odcinki również zostawiłam sobie na rok 2017 i nadrobiłam nieco zaległości w Pretty Little Liars. To, co się nie zmieniło i co nieustannie kontynuuję, to X files, którym się delektuję odcinek po odcinku raz na jakiś czas.




Po wszystkich wesołych barwach nadszedł czas na nieco mroku, czyli muzyka!

Tutaj podobnie jak w 2015, górowały cięższe brzmienia oraz rock gotycki. W 2016 roku słuchałam przede wszystkim muzyki powstałej w ubiegłym wieku, naciskając na lata '80 oraz początek lat '90.  Z moich nowych odkryć, najbardziej spodobał mi się zespól Winterfylleth i Two Witches. Jeżeli chodzi o "stare, znane i dobre", to na pewno The Smiths, Dire Straits czy Paradise Lost.



To wszystko, co planowałam zamieścić w tym wpisie. Myślę, że był to całkiem dobry rok, jednak mam nadzieję, że w 2017 uda mi się poprawić niektóre wyniki, szczególnie te książkowe i związane ze studiami. W 2016 blog również obchodził swoją pierwszą rocznicę, w ramach której w lutym zorganizuję konkurs, a w chwili obecnej pragnę Wam podziękować za "trwanie w tym" ze mną.

Co do najbliższych dni, na pewno spodziewać się możecie recenzji dwóch książek z serii Crossfire, tj. Płomien Crossa i Wyznanie Crossa, Na południe od nigdzie Ch. Bukowskiego, dwóch zaległych LBA oraz wpisu z planami na rok 2017.

19 komentarze:

  1. fajnie, że czytasz ksiażki i przez to się rozwiajsz;)

    http://fashioneasiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne podsumowanie, to był bardzo aktywny rok! Gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam inną powieść Kosika na półce w tej chwili i liczę, że niedługo uda mi się ją przeczytać. Cenie sobie polską fantastykę i mam nadzieję, że i tego pana polubię :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci aby 2017 r. był dla Ciebie o wiele, wiele lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Skazani na Shawshank" i "Zwierzogród" to naprawdę dobre pozycje. "Dzień dobry, kocham cię" jest z kolei tragiczne :/ Nudne, drętwe i bezsensowne.
    Zerknę na "Girl", a "PLL" robi się powoli coraz bardziej irytujące.

    Samych sukcesów w 2017 ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny wynik :) Gratuluję "
    "Tylko twoimi oczami" - cudowna powieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry wyniki i żeby 2017 przyniósł lepsze!
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak w sumie to genialny wynik, więc powinnaś być zadowolona. Mnie się ślizgnęło, przeczytałam równe 52 książki. Co do filmów - nie wiem ile obejrzałam, ale było tego sporo, pewnie coś koło 70 czy nawet więcej. Dużo czasu również poświęciłam na seriale. Oglądam PLL, ale za to całe serduszko oddałam Kościom <3 No i polecam Supernatural, bo nie wiem, czy oglądasz :D
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  9. wybieram się na Pasażerów w środę, ciekawe jak mi się spodoba... Breaking Bad obejrzałam do 3 sezonu, później mnie znudził i przestałam.. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, zastanawiam się, skąd wzięły się te zachwyty o których wspomina autorka, bo ja się z nimi nie spotkałam. Znaczy trafiłam na nie dopiero na YT, gdy szukałam ścieżki dźwiękowej - która, swoją drogą, jest bardzo zacna. Ja byłam na "Pasażerach" z chłopakiem i oboje wyszliśmy z lekka rozczarowani. W sumie ja nawet bardziej - nie lubię, kiedy w połowie film zapomina, jaki gatunek reprezentuje...
      Ale skoro dopiero się wybierasz to mam radę: przede wszystkim nie spodziewaj się cudów i podejdź do tego filmu jako do... no, takiego "patrzadełka". Nie zalecam za to zbytniego myślenia podczas seansu - myślenie skutkuje analizą fabuły, a analiza prowadzi do odkrycia potwornie niewykorzystanych wątków i pytań bez odpowiedzi. A to boli. :D
      Mimo wszystko życzę, by wypad do kina nie okazał się czasem straconym.
      Pozdrawiam!

      ______________________________________

      http://herbaciane-mysli.blogspot.com/

      Usuń
  10. Życzę Ci jeszcze bardziej serialowego, filmowego i książkowego 2017 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwaga, ostry i długi komentarz. Uprasza się o zachowanie spokoju! :D

    Borze Liściasty. Przeczytałam Twój wpis i po pierwszej części zrobiło mi się strasznie przykro. Mam wrażenie, że ci wszyscy namiętni bibliofile licytujący się, kto przeczytał w tym roku więcej książek, przekrzykujący się liczbami powyżej setki i niebezpiecznie zbliżającymi się do dwóch setek, robią więcej szkody niż pożytku. Potem ktoś - tak jak Ty, Benito (bajeczne imię!) - ma wyrzuty sumienia, bo przeczytał "tylko" trzydzieści książek. To jest chore - mieć wyrzuty sumienia, bo się przeczytało ileś książek. Bo to TYLKO tyle. Nie tylko, ale AŻ, na Świętowita i Welesa! Każda kolejna książka to plus dla Ciebie, a nie ma przykazu, by czytać ich jakąś określoną ilość. Są różne sytuacje życiowe i to, że czytasz mniej, niż masz wzrostu, nie sprawia, że jesteś w jakikolwiek sposób gorsza w tak zwanym "środowisku". Powtarzałam, powtarzam i powtarzać będę i chyba aż napiszę o tym tekst, bo mam wrażenie, że to jakaś choroba zakaźna o której trzeba mówić - czytanie to przyjemność, nie obowiązek! Czytelnictwo to nie zawody, nie morderczy maraton, po którym masz paść z wyczerpania i przytłoczenia milionem życiowych spraw, których nie załatwiłaś, bo czytałaś. Bo wyzwanie, bo presja, bo coś jeszcze. Nie - to ma być relaks, przyjemność, pasja, której poświęcasz tyle, czasu ile możesz. Dlatego nie TYLKO trzydzieści książek, ale AŻ trzydzieści. W tak ważnym i trudnym roku jak rok zdania matury i pójścia na studia to i tak bardzo dobry wynik. :)
    Pozdrawiam cieplutko.


    ____________________________________

    http://herbaciane-mysli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje wyników! Wiadomo są sprawy ważne i ważniejsze, a super że tobie udało się mimo wszystko czytać! :)
    Powodzenia w 2017 roku ♥

    Buziaki
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Muzyka <3 Chociaż może ostatni rok to tylko kropla w morzu na polu metalowo - rockowym, to ostatnie lata są jakimś pogromem. Nic dziwnego, że Ozzy tak się boi. Czekam na recenzję ukochanego przeze mnie Bukowskiego!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne podsumowanie - ja lubię działać na obrazkach! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Yrsa też mnie pozytywnie zaskoczyła, ale na razie jestem po drugim tomie jej serii i muszę w końcu do niej wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, bardzo porządnie podsumowanie! Wszystko tak ładnie napisane, z tymi obrazkami...Musiałaś spędzić nad nim sporo czasu :)
    Ja jeszcze nie wiem, ile przeczytałam książek w ciągu roku, bo bardzo mądrze zaczęłam prowadzić mój spis od maja xD Sądzę jednak, że będzie to około 80 pozycji, a przez kolejny rok mam zamiar ten rekord pobić ;)
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena