piątek, 19 sierpnia 2016

41. Anna Lewandowska - Zdrowe gotowanie by Ann


Witam i zapraszam na recenzję książki "Zdrowe gotowanie by Ann"


Już jakiś czas temu obiło mi się o uszy wydanie nowej książki Anny Lewandowskiej, co mnie niezwykle zaciekawiło. Co prawda, nigdy wcześniej nie miałam okazji zaznajomić się z materiałami tejże pani, jednak tematem fitnessu i zdrowego odżywiania interesuję się od dobrych kilku lat. Gdy zaistniała możliwość nabycia jej - byłam podekscytowana i niezmiernie ciekawa jej zawartości.

Zacznę może od samej autorki. Anny Lewandowskiej nie sposób nie znać, jej najpopularniejsza w oczach większości Polaków rola, to bycie żoną Roberta Lewandowskiego. Nie wszyscy jednak wiedzą, ale pani Anna, już od dłuższego czasu sukcesywnie reprezentuje nasz kraj jako zawodniczka karate. Oprócz sportowego "podłoża" w fit świecie zaistniała m.in. dzięki propagowaniu treningów, zdrowego trybu życia i poradom dietetycznym. W swoim "książkowym" dorobku posiada również książkę "Żyj zdrowo i aktywnie z Anna Lewandowską". O ile poprzedniczka tej książki poruszała tematy zarówno aktywności jak i diety, o tyle książka, o której dziś mowa zajmuje się tylko poradami dotyczącymi zdrowego i racjonalnego odżywiania.

Pierwsze dwadzieścia dwie strony poświęcone są "teorii żywienia", w której dowiadujemy się  najważniejszych informacji na temat poszczególnych makro i mikroskładników oraz podstawowych zasad zdrowej diety opracowanej przez autorkę. Dzięki tym wiadomościom dowiadujemy się czego wystrzegać się jak ognia, a co pakować do koszyka na codziennych zakupach. 
Oprócz sekcji stricte żywieniowej parę stron poświęconych jest również " fit coachingowi", treści te obfite są w motywujące opisy oraz "teorię sukcesu". 

Po wstępie przechodzimy do właściwej zawartości, czyli przepisom. Te podzielone są na 13 kategorii, takich jak między innymi: jajka, zupy, dania mięsne, warzywa na ciepło, ryby i owoce morza, kasze czy pomysły na zawartość lunchboxów do pracy. Warto również zwrócić uwagę na kategorię "desery", które w większości zamiast pszennej mąki składają się z kaszy jaglanej i wyglądają niezwykle apetycznie. Kolejną zaletą są również kategorie z pomysłami dietetycznych zamienników dań na Boże Narodzenie i Wielkanoc

 To, co również, a raczej przede wszystkim przyciąga nasz wzrok i uwagę są zdjęcia. Zdjęcia zarówno gotowych dań, jak i pojedynczych składników i oczywiście autorki książki w różnych sesjach tematycznych. Oprócz tego, że są perfekcyjnie skomponowane będą również ucztą dla oka dla miłośników zdjęć typu flatlay, jak i fotografów kulinarnych. 


Osobiście wypróbowałam 2 przepisy, a mianowicie zielony omlet ze szpinakiem oraz pikantne chrupki z ciecierzycy. Niestety, moje pierwsze danie zostało skonsumowane przed tym, niż zdążyłam je udokumentować :D, jednak ciecierzyca (jak widać na zdjęciu) się zachowała.  Dlaczego te dania? Zazwyczaj na śniadanie jadam omlet, który już dawno mi się znudził, dlatego uznałam, że to "zielone dziwactwo" doda mu nieco fantazji. Nie mam nic przeciwko szpinakowi (ale temu świeżemu), dlatego ta propozycja przypadła do mojego gustu. Przepis na chrupki z ciecierzycy  wykorzystałam w celu "kulinarnego projektu denko", ponieważ już jakiś czas temu (pół roku z groszami) z ciekawości sięgnęłam w sklepie po ciecierzycę, jednak nigdy nie miałam ani czasu, ani motywacji, ani wiedzy na temat tego, jak ją przyrządzić. Na pomoc przyszła mi książka! Przyznam jednak szczerze, że mimo postępowania zgodnego z przepisem, ta propozycja nie zasmakowała mi tak bardzo jak pierwsza. Niestety, ale z większości ciecierzycy zamiast chrupek, wyszły kamienie, które nie sposób rozgryźć. Podejrzewam, że były zbyt długo trzymane w piekarniku, ponieważ te, które się "udały" były całkiem smaczne. 


Co do reszty przepisów - z chęcią wypróbowałabym ich więcej, gdyby nie fakt, że ich naprawdę spora część zawiera trudno dostępne składniki, które nie sposób odnaleźć nawet w dużym hipermarkecie, a jeżeli już spotka nas to szczęście - zazwyczaj ze względu na swoją rzadkość czy niespotykalność w Polsce posiadają kosmiczne ceny. Mówię tu o takich składnikach, których dostępność pozostawia wiele do życzenia, jak tapinambury, figi, liofilizowane truskawki (no bo gdzie tam świeże w Polsce...) czy asafetyda, które często są podstawowymi składnikami przepisów zawartych w książce. To niestety stanowczo zaważyło na mojej ocenie książki, która według mnie, jako, że kierowana jest do wszystkich Polaków interesujących się zdrową dietą powinna zawierać optymalnie przystępne przepisy.

Podsumowując, pozycja ta jest obfita w zdrowe, jednak niekoniecznie racjonalne (ze względu na różne dosyć tropikalne w Polsce komponenty) dania. Nie ukrywam, że najsłabszą jej partią jest ta najważniejsza - czyli przepisy, a raczej ich realna wykonalność spowodowana brakiem tychże składników w polskich sklepach. Co do atutów, to najważniejszymi są zawarte na początku informacje, niesamowite ujęcia na zdjęciach oraz niewspominana przeze mnie wcześniej - obecność informacji na temat kaloryczności poszczególnych dań. Jako książka kucharska myślę, że dla większości z nas jest raczej "ciekawostką", jednak jestem pewna, że dla kogoś, kto na co dzień ma dostęp do regionalnych produktów z całego świata otwiera wszystkie swoje możliwości i reszta przepisów okaże się być równie dobra, bo ciekawości nie można jej już teraz odmówić :).


Moja ocena: 6,5/10
Stron: 384


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 









10 komentarze:

  1. Książka wydaje się ciekawa, choć pewnie nie sięgnę. Moją kopalnią przepisów jest Internet i to mi wystarcza ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zasoby Internetu są niezliczone :D

      Usuń
  2. Autorka chyba zapomniała o tym, że przeciętny Polak nie kupuję takich luksusowych towarów. Ja na pewno z tych przepisów bym nie skorzystała, więc to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda jest kilka przepisów z "pospolitymi" przepisami, ale to niestety mniejszość.

      Usuń
  3. Słyszałam własnie, że dobór składników dań w tej książce zdecydowanie "wyprzedza" polskie realia i to jest jej ogromny minus, jak widać to się sprawdziło. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka zostałaby odebrana dużo lepiej, gdyby składniki były łatwiej dostępne :)

      Usuń
  4. Chciałam kupić tą książkę ale widzę, że nie ma sensu skoro składniki są mało dostępne w Polsce to jak coś ugotować :/
    http://blogujzberta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że ktoś mieszka za granicą i ma dostęp do lokalnych rynków :)

      Usuń
  5. Ja chyba sobie podaruje - mam lepsze kucharskie - prostsze i z prostymi składnikami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja także interesuję się tematem zdrowego żywienia i kilka razy zdarzyło mi się korzystać z przepisów Anny Lewandowskiej, dostępnych na jej blogu, ale masz rację - dużym utrudnieniem są produkty, które ciężko znaleźć w zwyczajnym supermarkecie. Teraz, kiedy wciąż mieszkam z rodzicami, nie mam możliwości kupowania kosmicznie drogich składników lub zwyczajnie nie mam czasu, aby latać za nimi po sklepach. Mimo to, chętnie przeczytałabym tę książkę, chociażby po to, aby korzystać z przepisów, zastępując egzotyczne produkty tymi polskimi :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena