piątek, 22 lipca 2016

38. Christine von Brühl - Jak przestałam być arystokratką



Zapewne wielu z nas uważa/uważało, żę arystokracja to w dzisiejszych czasach stan, który "wymarł śmiercią naturalną", jednak niewielu wie, że stan ten nadal istnieje i co więcej - ma się dobrze. Dzisiejszym obiektem recenzji będzie książka Christine von Brühl o wymownym tytule - Jak przestałam być arystokratką...

Zacznę tradycyjnie od autorki, na temat której wiedzę serwuje nam tylna okładka książki. Dowiadujemy się z niej między innymi tego, że hrabina Christine von Brühl pochodzi z rodu Henryka von Bruhla, który zwykł być ulubieńcem króla Polski i Saksonii - Augusta III Sasa. Ojciec autorki był dyplomatą, przez co hrabina wychowywała się w różnych miejscach na świecie, m.in. urodziła się w Ghanie, a późniejsze dzieciństwo spędziła w Londynie, Brukseli, Bonnie a nawet w Warszawie. Z wykształcenia jest slawistką a z zawodu dziennikarką i pisarką.

Tytuł książki jest adekwatny do jej treści, która opowiada historię młodej arystokratki, która przyzwyczajona do życia w tradycji, wśród innych osób wyższych "rodem" odnalazła nową część siebie, część, która kocha wolność, spontaniczność i nietuzinkowość. Hrabina opowiada o swych losach w pierwszej osobie, skupiając się przede wszystkim na  swej miłości do artysty ze wschodnich Niemiec - Schrata, który nie dość, że nie pochodził z arystokracji, to do tego pochodził z innej grupy wyznaniowej. Nasza bohaterka opisuje drogę do spełnienia swego szczęścia i miłości, ale również drogę pełną wyrzeczeń i nieprzyjemności. Christine jest rozdarta pomiędzy dwoma światami- arystokracji i życiem "pozastanowym". Tęskni za arystokracją, z którą przede wszystkim wiązała się rodzina, bliscy, tradycja, ale też i "arystokrackie" rozrywki, takie jak wystawne bale, czy uroczystości rodzinne. Z drugiej strony jednak przywiązana jest również do "świata zwykłych ludzi", w którym wbrew tradycji podjęła pracę zawodową jako dziennikarka, zamieszkała na stałe we wschodnich Niemczech, świeżo po upadku Muru Berlińskiego, a przede wszystkim - znalazła miłość do mężczyzny, jednak mężczyzny, z którym stała relacja wiązała się z utraceniem pozycji szlacheckiej.


W książce znajdziemy multum opisów tradycji, zasad, przeszłości wiążącej się z arystokrackim stanem. Dowiadujemy się o tym, jak funkcjonowali po zakończeniu I Wojny Światowej, po której stracili wszystkie przywileje oraz o tym, jak dbano o to, by te więzi krwi i rodu utrzymać. Oprócz opisów balów, uroczystości rodzinnych takich jak wspólnie spędzane święta czy śluby dostajemy również sporą dawkę wiedzy na temat tego, jak arystokraci funkcjonują w swym hermetycznym kręgu, jak nawzajem się poznają oraz jak wygląda ich życie towarzyskie i utrzymywanie relacji.

Oprócz tego, jak żyje ten specyficzny stan, autorka również pisze wiele o barierach, które są nieuchronne dla związku takiego jak jej. Jako główne bariery oprócz tych rodowych wymienia przede wszystkim bariery religijne. Ona, jak większość niemieckiej arystokracji została wychowana w wierze katolickiej, a on, mimo, że z wyboru ateista - z pochodzenia Świadek Jehowy. Religie te wzajemnie się wykluczają chociażby brakiem obchodzenia wspólnych świąt, czy niemożliwością zawarcia małżeństwa w Kościele, które u rodów z tradycją swą niezwykle ważne. Autorka porusza również problem aranżowanych małżeństw, które nadal nie są rzadkością - zaczynając od plemion czy rodów Indyjskich - kończąc na arystokracie. W oczach tych ostatnich takie małżeństwa z rozsądku, nie z miłości są jedynym sposobem na zachowanie ciągłości rodu. Warto również zwrócić uwagę na problem terytorialny. Ona, wychowana na "zachodnioeuropejską" modłę wkracza w świat surowy, "drugiego świata" Europy. Ze swobodnego ekonomicznie kraju przeprowadza się nagle do komunistycznej Polski, a później do Drezna i Berlina, które w tamtych czasach były postkomunistycznymi relikwiami. 

"Jesteśmy dziećmi gruzowisk, znamy wszystkie zakamarki tego zmarnowanego miasta - na ziemi i pod ziemią"


Podsumowując, jest to ciekawa pozycja, w której autorka wprowadza nas w świat arystokracji, jej tradycji i mentalności, ale również ukazująca to, z czym musi się liczyć "buntowniczka", którą w oczach swych bliskich niewątpliwie była. Ukazuje również miłość będącą bezsprzecznym szczęściem, które łamie bariery i prędzej czy później skłania do  pojednania. To, co mogę uznać za minus (jednak nie dla każdego minusem będzie) to lekki niedosyt, gdyż w książce pojawia się tylko jeden wątek oraz fakt, że było to niezmiernie mało dialogów, a większość to opisy czy przydługawe przemyślenia i wspomnienia wdzierające się między "akcję". Jest to jednak powieść spokojna, napawająca optymizmem. Język autorki jest dosyć konkretny, barwny, nieco iroznizujący, jednak to jest jej wielkim atutem. 

Książkę mogę polecić każdemu, kto wierzy w moc miłości oraz interesuje się losami arystokrackich rodów. 


Moja ocena: 7/10
Ilość stron: 216
Wydawnictwo: Prozami


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 

13 komentarze:

  1. Ciekawa pozycja. O arystokracji jeszcze nie czytałam;) podziwiam autorkę za odwagę buntowniczki i chętnie poznam jej historię bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, dziś trafiłam na nią chyba w Ravelo, albo jakiejś innej e-księgarni i zastanawiałam się, czy nie zamawiać, ale coś mnie powstrzymało :P Czekaj, ale to jest oparte na faktach, czy historia jest fikcją? Byłam przekonana, że to fikcja literacka :D
    Buziaki ;*
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niezbyt lubię arystokrację...

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat arystokracji w literaturze niestety jest mi obcy... ale coś czuję, że pasowałoby to nadrobić :) Chętnie sięgnę po tę pozycję :)

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już o tej książce. Póki co nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię czytać książki, których akcja rozgrywa się właśnie w takich kręgach, więc jestem bardzo ciekawa tej pozycji, tym bardziej, że ironizujący styl autorki niezwykle mnie kusi! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O miłości czasami poczytać lubię :) a co do arystokracji to już gorzej :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy mi się wydaje, czy coś tu się u Ciebie troszkę pozmieniało? ;) Moc miłości to największa siła na świecie, jednak nie przepadam czytać o arystokracji, ale co tam - spróbuję. Książkę już zapisałam na moją listę.
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo, że recenzja bardzo ciekawa, to kompletnie nie mój gust :/

    http://1carlsky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Już drugi raz czytam pozytywną recenzję tej książki, wciąż jednak nie jestem przekonana. Po prostu losy arystokracji w ogóle mnie nie interesują :D Jednak gdyby wpadła mi w ręce w bibliotece to chyba sobie nie odmówię !

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka wydaje się naprawdę ciekawa, może kiedyś po nią sięgnę.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa pozycja! Przede wszystkim moją uwagę przyciągnęły te zasady kultury i tradycji :) muszę przeczytać.

    Pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Może gdyby było więcej wątków i dialogów, a mniej przemyśleń autorki przeczytałabym tę książkę, ale w tym przypadku nie mam ochoty po nią sięgać. Chociaż muszę przyznać, że intryguje mnie, co też może robić ta współczesna arystokracja ;).

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena