niedziela, 22 maja 2016

029. Jacek Łukawski - Krew i stal

Dzisiejszy post, tak jak w tytule poświęcony będzie recenzji książki "Krew i stal"



Co prawda książkę dostałam pod koniec marca, jednak z powodu matury i egzaminów nie mogłam sobie w tamtym czasie pozwolić na czytanie. Jednak lepiej późno, niż wcale!

Jacek Łukawski to urodzony w 1980 roku w Kielcach grafik komputerowy. Komputery, literatura? Te dwie dziedziny zazwyczaj wykluczają siebie nawzajem, jednak ścisła część umysłu nie zaszkodziła autorowi w rozwijaniu tej humanistycznej. W swoim dorobku przed recenzowaną dziś książką autor posiada również cykl opowiadań zatytułowanych Gawędy motocyklowe.

Krew i stal, to jak zapewnia nas autor pierwszy tom serii Kraina Martwej Ziemi,  w której poznajemy losy walecznego wojownika Arthorna oraz jego drużyny, która pod rozkazem króla wyrusza w wyprawę w Martwicę, graniczącą z Wondettel, miejscem, które kiedyś stało się polem bitwy najpotężniejszych magów i na które spadła klątwa, która jak sama nazwa wskazuje pozbawiła życia wszystkiego na tym obszarze. Celem wyprawy było odnalezienie świątyni u podnóża gór oraz zebranie starożytnych ksiąg, które się w niej znajdowały. 

Już na samym początku wyprawy drużynnika bohater trafia na liczne niebezpieczeństwa, rozpoczynając na mitycznych wiłach i rusałkach, poprzez potwory czy odrębną rasę brutalnych wojowników Dao.  Bardzo szybko również w obozie pojawia się zdrajca, który podzieli drużynę oraz doprowadzi do wielu śmierci. W dalszych rozdziałach będziemy świadkami losów i częściowo samotnej wędrówki Arthorna, który po przegranej potyczce odnajduje stary, przepełniony magiczną mocą miecz oraz postanawia odnaleźć ocalałych członków drużyny i wypełnić rozkaz króla. Podróż Arthorna nie jest jedynie podróżą dosłowną, jednak również tą metafizyczną w poszukiwaniu własnego ego, celu oraz przeznaczenia. 


Krew i stal, to klasyczna powieść fantasy, w której występują przeróżne rasy, magia, klątwy, zombie czy smoki. To porządna doza fantastyki dla każdego fana tego gatunku, który poszukuje klimatów zbliżonych do twórczości A. Sapkowskiego. To również wspaniale przemyślane uniwersum, pełne mistycznych opisów miejsc, postaci czy formuł, które staramy się zrozumieć. Kolejnym aspektem książki, na który warto zwrócić uwagę to słowiańska demonologia i folklor, które w książce występują w postaci wił, topielców czy kapłanów-żerców. 

Czytając tą powieść aż ciężko jest uwierzyć, że jest to literacki debiut autora, który na co dzień zajmuje się zupełnie inną dziedziną niemającą wiele wspólnego z beletrystyką. Autor sprawnie posługuje się językiem i wprowadza nas w klimat podobny do sztandarowych powieści gatunku.

Co do minusów, to o ile jest to minus, to drażniąca jest przesadzona wielowątkowość, przez co ciężko było się połapać w niektórych fragmentach, być może jest to spowodowane tym, że jest to dopiero pierwszy tom, a część wątków zostanie kontynuowana w następnych. Z biegiem czytania również irytujące zaczynają się robić dialogi, które po jakimś czasie wydają się być monotonne. Co do strony technicznej, to doczepić się mogę jedynie do czcionki, która jak na mój gust była zbyt mała, przez co szybko męczyły się oczy. 

Podsumowując: Jest to naprawdę przyzwoita powieść fantasy, którą nie pogardzi żaden fan tego gatunku. Zwrócić należy również uwagę na to, że jest to debiut, bardzo dobry debiut, który sprawia, że po przeczytaniu czujemy głód następnej części i wiedzy na temat tego, jak dalej potoczą się losy  bohaterów.


Moja ocena: 7,5/10
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron:  376


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu 
 

8 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że ta wielowątkowość nie jest aż tak trudna do ogarnięcia, bo książka zapowiada się dosyć ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielowątkowość potrafi nie raz nas zmieszać, jednak mimo wszystko myślę, że prędzej czy później wszystko da się ogarnąć :)

      Usuń
  2. Książkę czytałam i muszę przyznać, że na początku było mi bardzo trudno ogarnąć wątki i postacie. Jednakże z biegiem akcji wszystko zaczęło nabierać sensu i nie było tak źle :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo było również w moim przypadku :)

      Usuń
  3. Przeczytałam i zabieram się za napisanie recenzji :) ale ciężko mi to idzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że mi również z trudem przychodziło zabranie się za tą recenzję :)

      Usuń
  4. Oj nie wiem czy mam ochotę na kolejną książkę tego typu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam fantasy, więc nie wahałabym się:D

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena