czwartek, 17 marca 2016

023. Rudość nie radość, czyli "Zawierucha w wielkim mieście"




W lutym w moje ręce trafiła książka Krystyny Bartłomiejczyk pod tytułem "Zawierucha w wielkim mieście".  Okładka jest dosyć wymowna, ukazuje rudowłosą kobietę na wysokich obcasach, sprawiającą wrażenie pewnej siebie i odważnej, przywodzącą nam na myśl wyemancypowane bohaterki kultowego Seksu w wielkim mieście. Jednak nic bardziej mylnego...


Główną bohaterką jest Olga Zawierucha, dwudziestosiedmioletnia architektka krajobrazu, która jest kobietą dosyć niezrównoważoną emocjonalnie, wybuchową, lecz również niepewną swych atutów i niezdecydowaną. Dowiadujemy się, że mieszka w niewielkiej miejscowości Gorajki, w której skupia się na projektowaniu parków, zieleni i ogrodów, jest w związku z przystojnym Antkiem. Życie jak marzenie nieprawdaż? Dla głównej bohaterki jednak cała ta rzeczywistość już na samym początku powieści okazuje się być zlepkiem wyobrażeń, intryg, zdrad i niepowodzeń. Nasza płomiennowłosa bohaterka zamyka się w sobie, popada w apatię, depresję, od miesięcy nie opuszcza swego domu. Do pewnego dnia, w którym spontanicznie podejmuje decyzję wyprowadzki za ocean, do Kanady  i mieszkającej tam od wielu lat starszej siostry - Reny. Oczywiście, nowy kontynent nie zdziałał cudów i początki Olgi na tym lądzie wyglądały identycznie jak ostatnie dni w rodzimym kraju... Wszystko jednak się zmienia w momencie, w którym przypadkiem trafia na przystojnego i błękitnookiego blondyna, który okazuje się być bratem najlepszej przyjaciółki jej siostry. Olga jednak nie daje się ponieść w wir namiętności i cały czas broni się przed uczuciem będąc ciętą i ostrą jak brzytwa kobietą, która nie do końca wie czego oczekuje od tego czasu i miejsca.

Czytając mamy przed oczami polskie prowincjonalne miasteczka, osiedla jednorodzinnych domków na obrzeżach kanadyjskich miast, wodospad Niagara ale również też i tytułowe wielkie miasto - Montreal. Czy tytuł jest adekwatny do treści? Myślę, że nie. Byłam nastawiona na opowieść o pewnej siebie kobiecie, która "zawojowała" miastem, natomiast trafiłam na opowieść o dziewczynie, która ma niemałe problemy z dostosowaniem się do środowiska, w którym się znajduje. Akcja w "wielkim mieście" rozpoczyna się dopiero w ostatnich 150 stronach, i dopiero w tym momencie zaczyna się robić dynamicznie i ciekawie. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o pierwszej połowie książki, która nie wyróżniła się niczym szczególnym, ani nie wzbudziła we mnie większego zainteresowania.

Kolejnym aspektem, na który tak często zwracam uwagę to dialogi i relacje pomiędzy bohaterami. Tutaj niestety również zawiodłam się na całej linii. Dawno nie miałam do czynienia z tak nienaturalnymi i "wyszukanymi" dialogami. Relacje również do najrealniejszych nie należały. Nie spodobał mi się również pewien szczegół, a raczej kreacja postaci którą poznajemy na początku książki - psychiatry z Gorajek. Szanuję autorkę za zainteresowanie filologią rosyjską (sama swego czasu byłam rusofilką...), jednak uważam, że te przesadne rusycyzmy występujące w wypowiedziach tej postaci są zbędne, nadały dosyć topornego efektu w sytuacji, która mogła być całkiem lekka i zabawna. To, co również nie spodobało mi się to przesadnie wymyślne imiona, nazwiska oraz pewien brak konsekwencji w nazewnictwie i określeniach kwestii.


Książka to połączenie powieści obyczajowej i romansu, poznajemy główną bohaterkom zarówno pod kątem psychicznym i moralnym, jednak również i uczuciowym, który jest w niej niezwykle zagmatwany i skomplikowany.
Jednak jest w niej również wiele pozytywnych przykładów zarówno w tekście jak i zachowań, które pomagają odnaleźć się nam w tych niecodziennych, niekoniecznie przyjemnych sytuacjach. Idealnie obrazuje to cytat:

"Rozmowa oczyszcza, wyciąga z depresyjnego dna i pozwala złapać pozytywny kontakt ze światem. Z kolei jej brak to cierpienie w samotności, co powoduje wzrost napięcia emocjonalnego, kumuluje złą energię i prowadzi do różnych choróbsk"

Niestety, mi przez wiele wymienionych aspektów książka nie przypadła do gustu, jednak myślę, że zostałaby dużo łagodniej przyjęta przez osoby, które lubują się w gatunku romansu i powieści obyczajowej.

Moja ocena: 4/10
Ilość stron: 383
Wydawnictwo: Prozami

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu




8 komentarze:

  1. Brzmi nieźle. Może się na nią skuszę :-)
    Pozdrawiam
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki z elementami romansu i podejrzewam, że przyjrzę się tej powieści bliżej :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zdarza mi się czasami przeczytać takowe, jednak ta na tle innych wypadła wyjątkowo słabo...

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że książka mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować :D mi niestety do gustu nie przypadła

      Usuń
  4. Oj czytałam kilka podobnych ksiązek - może tą odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie wyróżnia się niczym na tle pozostałych, także wiele nie straciłaś :D

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena