poniedziałek, 1 lutego 2016

015. Andrea Portes - Jak najdalej stąd



Dziękuję za ponad 3800 wyświetleń ♥ Tak, jak wspominałam w poprzednim poście, do dzisiejszego dnia nadrobiłam braki czytelnicze! Dlatego dziś opublikuję recenzję świeżo przeczytanej powieści "Jak najdalej stąd", której autorką jest Andrea Portes.


Zacznę może od samej autorki, która mnie mocno zaintrygowała swoją osobą w podziękowaniach na końcu książki. wynika z nich tyle, że autorka przeszła w życiu wiele traumatycznych wydarzeń, wspominając o osobach, które ja ocaliły. Zaczęłam szukać o niej informacji, jednak polska część Internetu niestety mnie zawiodła. Z tej zagranicznej również niewiele się dowiedziałam poza tym, że jest to pierwsza powieść autorki, i twórczyni tejże powieści jest jedną z najlepiej sprzedających się nowelistek w USA. Oprócz tego dowiedziałam się również, że autorka pochodzi z Nebraski, czyli z tego samego stanu, z którego pochodzi główna bohaterka książki. To, czy doświadczenia z poprzednich lat wpłynęły na fabułę książki, to pozostaje nadal tajemnicą.


Zacznijmy od fabuły i głównej bohaterki. By nie zdradzać szczegółów, należy wspomnieć, że jest nią 13 letnia Luli, która urodziła się w stosunkowo szczęśliwej rodzinie, która niestety z biegiem czasu, a mianowicie po śmierci jej młodszego, nowonarodzonego, wszystko zaczyna się sypać. Rodzice stają się alkoholikami, matka przestaje kochać ojca, zdradza go z innymi mężczyznami, ojciec milczy pijąc kilkanaście drinków z whiskey dziennie, a Luli? Luli przypomina im o swoich błędach, o przeszłości, nie traktują ją jak dziecko, zajmują się nią jak kolejnym futrzastym zwierzakiem w domu. O ile jej matka nie czuła poczucia winy, ani nie pragnęła zmian, o tyle Luli i jej ojciec pragnęli uciec z tej matni. Najpierw zrobił to ojciec. Luli nie miała nadziei, że kiedyś wróci, bo była pewna, że to się nie stanie. Potem przychodzi kolej na nią. Zdesperowana trzynastolatka pakuje wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, w tym czterdziestkę piątkę i rusza w drogę nie oglądając się za sobą. Dziewczyna planuje wyjechać do Las Vegas, tam poznać starszego bogatego mężczyznę, który będzie ją utrzymywał. Ambitne nieprawdaż? Jednak pomimo wielkich planów i marzeń z Las Vegas w tle, jest zmuszona spędzić noc w rowie, spiąć na ubraniach i torebce. W rowie tym poznaje Glendę, która wprowadza ją w niebezpieczny świat przestępców, kradzieży i narkomanii. Luli szybko uznaje ją jako swego Patologicznego Anioła Stróża, który będzie nad nią czuwał i ratował z wszelkich opresji. Tak się dzieje jednak tylko do pewnego czasu...

Luli uciekła w domu mając za swój główny cel prowadzenie lepszego, komfortowego i bezpiecznego stylu życia, którego nigdy nie zaznała w domu. Gardziła zachowaniem swojej matki, jednak szybko zaczęła myśleć podobnie do niej i zachowywać się w identyczny sposób. Czytając tą powieść, zgłębiając się w zmianę osobowości bohaterów, ich planów, celów łatwo możemy znaleźć do tego analogię w książkach Nałkowskiej wraz z często podejmowanym przez nia problemem determinizmu, przez który podświadomie powielamy schematy i działania naszych rodziców, z czego czasem przekraczamy coraz więcej granic stając się człowiekiem, którym kiedyś byśmy gardzili.

To opowieść o desperacji, skrajnych emocjach, patologii i tragizmie, który ciąży nad każdym z bohaterów książki. Zakończenie książki jest otwarte, nie mówiące niczego konkretnego, jednak dające nam wiele do myślenia, jak potoczą się dalsze losy naszej głównej bohaterki.


Czytając "Jak najdalej stąd" odnosimy wrażenie, że główna bohaterka nie uczy się niczego nowego, ciągle powtarza te same błędy, jest naiwna i posiada różne chore i obrzydliwe fascynacje. Wiele z nas najprawdopodobniej ją potępia, szczególnie czytając ostatni rozdział, jednak niewiele z nas zaczyna myśleć, jak by postąpiło mając taką przeszłość i teraźniejszość jak trzynastoletnia Luli. Nie jest to powieść, po której przeczytaniu mamy za zadanie oceniać postawę głównej bohaterki. To opowieść o okrutnej rzeczywistości, brutalnym przeznaczeniu i o beznadziei, w której kłębi się mnóstwo skrajnych emocji.. Myślę, że esencja książki, jej wydźwięk i treść znajduje się we fragmencie trzydziestego ósmego rozdziału traktującym o śmierci.

" Śmierć sprawia, że chcesz być lekkomyślny. Śmierć sprawia, że przede wszystkim jesteś zdumiony samym faktem, że żyjesz. Śmierć wyrywa cię z tego, przez co przechodzisz, czego doświadczasz, co robiłeś przez całe życie."


Podsumowanie: Mimo, że ksiażka ta prawdopodobnie klasyfikuje się do gatunku Young Adult, który znany jest ze swojej zazwyczaj lekkiej formy, to książka ta porusza ciężkie tematy, jednak język, którym jest napisana jest przystępny, dlatego też czyta się ją lekko i szybko. Dialogi w większości wydają się być naturalne (może poza nielicznymi wyjątkami), natomiast akcja wydaje się być lekko naciągana i nie z tego świata. W końcu ile trzynastolatek prowadzi takie życie? Jednak jest to powieść, fikcja, proza, która pozwala autorowi na przedstawienie nam nawet najbardziej nieprawdopodobnego świata. Co do wizualnej strony książki, czyli okładki - nie mam jej nic do zarzucenia. Kompozycja książki również przypadła mi do gustu, powieść podzielona jest na 40 rozdziałów, który żaden z reguły nie przekracza więcej niż 15 stron. Spodobało mi się też zakończenie książki, które nie daje nam jasnej odpowiedzi na temat tego, jak potoczą się dalsze losy bohaterki, jednak tego możemy się sami domyślać. To książka ukazująca nam gorzką rzeczywistość, która nie pozostawia wiele nadziei, jednak po przeczytaniu pozostawia nas samych ze sobą i setkami myśli, na temat własnego położenia, planów, szczęścia, przeszłości czy teraźniejszości. Jestem niemal pewna, że zapadnie mi na długo w pamięci i będzie mi przypominać o tym, by doceniać to, co mam.


Moja ocena: 6,5/10
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 240
ISBN: 9788327617897




Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu





Książka ta nie bierze udziału w wyzwaniu "Kiedyś przeczytam", lecz jest piątą z planowanych 52 książek przeczytanych w 2016 roku.






14 komentarze:

  1. Książka zbiera całkiem dobre recenzje. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna są takie życiowe książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy życiowe to bym się zastanawiała, na pewno opowiada o niecodziennej sytuacji :)

      Usuń
  3. Ja chyba sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi coś innego! :P

      Usuń
    2. Ja ostatnio czytałam właśnie kilka podobnych ksiązek :) więc teraz robie sobie wakacje od nich.. :)

      Usuń
    3. Aaa w takim razie rozumiem, co za dużo to niezdrowo :D

      Usuń
  4. czytałam trochę recenzji tej książki, które akurat nie zachwalały jej. Mi już po opisie zbytnio się nie podobała.
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami, lecz wydaje mi się, że są one przesadzone :). Mnie właśnie opis zachęcił, dlatego ją czytałam :)

      Usuń

  5. Ja jestem na 30 stronie i NIE DAM RADY tego przeczytać, nie wiem co mam z tym fantem zrobić, sama wybrałam sobie tę książkę. Luli od pierwszych stron nie budzi ani sympatii, ani współczucia. Coś jest nie tak z narracją bądź z tłumaczeniem, bo chaos totalny tam panuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie przez pierwsze 100 stron przebrnęłam dosyć szybko :) Od samego początku starałam się pilnować, by ani nie oceniać ani nie odczuwać sympatii/antypatii/emptatii do głównej bohaterki, po prostu przyjęłam tą książkę jako opowieść o czyichś losach, jako gorzką i nihilistyczną opowieść, dzięki czemu czytanie poszło szybko :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena