niedziela, 27 grudnia 2015

002. Carlos Ruiz Zafon - Pałac Północy.





Na wstępie chciałam podziękować za pierwsze ponad 100 wyświetleń strony, miło jest mieć świadomość, że to co chcemy przekazać i piszemy dociera do różnych odbiorców :).

Dziś pod lupę wezmę książkę autora, którego chyba nie muszę nikomu przedstawiać - Carlosa Ruiza Zafona, drugi tom trylogii mgły, mianowicie "Pałac Północy". 

Autor bestsellerowej serii "Cmentarz Zapomnianych Książek", kultowego "Cienia Wiatru" (którego recenzja w najbliższym czasie powinna się tu pojawić) na początku swej kariery pisał powieści, których docelowym adresatem była młodzież, tak też powstała Trylogia Mgły składająca się z "Księcia Mgły", "Pałacu Północy" oraz "Świateł Września" oraz oddzielna powieść "Marina". W poście tym skupię się na Trylogii Mgły, co do pierwszego tomu - książkę miałam okazję przeczytać ponad rok temu, stąd też nie chcę recenzować książki z takiego dystansu, jednak lektura ta należała do lekkich oraz przyjemnych jednak z dreszczykiem. Post ten poświęcę drugiemu tomowi trylogii książce "Pałac Północy".

Na samym wstępie autor zaznacza iż mimo, że pierwotnie były to książki przeznaczone dla młodzieży, nie oznacza wcale, że starsi czytelnicy nie znajdą w nich ciekawej oraz ekscytującej przygody do której nas zachęca.
Powiem szczerze, że na początku mojego zainteresowania Trylogią Mgły, to właśnie tego tomu obawiałam się najbardziej. Obawiałam się tego, że nie zaciekawi mnie, że czytając ją będę zasypiać. Czemu? Ciężko to określić, myślę, że to przez okładkę, na której w przeciwieństwie do pozostałych, statycznych, zimnych okładek książek z trylogii, które przypadły mi do gustu. Na okładce widnieje pociąg pochłonięty przez płomienie. Muszę przyznać, że motyw pociągów zawsze kojarzył mi się ze steampunkiem, do którego ciężko jest mi się przekonać. Kolejnym czynnikiem wzbudzającym moją niechęć był opis książki, mówiący, że akcja toczy się w Kalkucie - odkąd pamiętam ciężko jest mi się wczuć w świat przedstawiony, który jest zbyt odległy od tego, który znamy lub znaliśmy z własnego położenia geograficznego - tudzież Europy. Azjatyckie i indyjskie klimaty nigdy mnie nie przekonywały.

Z dużą dozą sceptycyzmu zaczęłam czytać, tutaj muszę się przyznać, że lekturę rozpoczęłam z kieliszkiem różowego wina, wmawiając sobie, że lepiej będzie mi się do niej przyswoić. Na początku faktycznie było ciężko, niby wiele się działo, jednak paradoksalnie wywarło to na mnie wrażenie statycznej, przewidywalnej historii. Moje dalsze poczynania z tą książką odbyły się już bez żadnych wspomagaczy ;) i lektura zaczęła być coraz bardziej znośna.

Książka przedstawia nam historię dwojga rodzeństwa, które zostało rozdzielone już za niemowlęcych czasów oraz grupy ich wspólnych przyjaciół. Na początku dowiadujemy się o pożarze, o dworcu i kanałach strawianych przez ogień oraz o przyjacielu rodziny - poruczniku Peake, który ratuje bliźnięta przed morderczym Jawahalem, który włada ogniem i posiada nieludzką siłę. Następnie dowiadujemy się, co się dzieje z dziećmi w późniejszym czasie. Dowiadujemy się o ich babci, która dla ich dobra postanawia ich rozdzielić, chłopca oddaje do domu dziecka, a dziewczynką postanawia zaopiekować się osobiście. Główna akcja powieści rozpoczyna się , gdy wspomniane rodzeństwo - Ben i Sheere zbliża się do osiągnięcia 16 roku życia, w przypadku Sheere nic by to nie zmieniało, gdyż dalej tułałaby się z babcią po całych Indiach, jednak dla Bena znaczyło to bardzo wiele, w momencie osiągnięcia 16 roku życia podopieczni opuszczali dom dziecka. Zanim to następuje rodzeństwo poznaje się i postanawia poszukać odpowiedzi na dręczące ich pytania takie jak "Kim jest Jawahal i dlaczego chce ich dopaść?". Grupa przyjaciół Bena deklaruje się pomóc bliźniętom. Od tego czasu wszyscy zaczynają stąpać po grząskim gruncie, doszukując się przeszłości swojej, rodziców oraz odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Wraz z postępem poszukiwań przyjaciele docierają do różnych miejsc, dowiadują się różnych historii, jednak nie każda jest prawdziwa i tylko jedna ścieżka jest słuszna... Bohaterowie staną w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, wielu decydujących wyborów i wielu poświęceń. Książka w porównaniu do Księcia Mgły kończy się dosyć niekonwencjonalnie oraz zaskakująco.

Podsumowanie:
Mimo, że nie były to moje klimaty, to książkę przeczytałam w miarę szybko i lekko. Myślę, że gdyby akcja działa się w innej części świata, fabuła zaciekawiłaby mnie bardziej. Jednak mimo wszystko autorowi książki nie można odmówić pomysłu na nią oraz bogactwa wyobraźni. To, co odróżnia ją od pierwszego tomu trylogii, to jej forma, powieść jest wzbogacana dodatkami listów oraz wspomnień, co korzystnie wpływa na jej urozmaicenie i atrakcyjność. Kolejnym aspektem jest ilość rozdziałów - myślę, że wszystko tu zostało rozsądnie rozdzielone i cieszę się, że książka nie została napisana jednym ciągiem. Co do postaci - są dosyć wiarygodne, najciekawszą z nich myślę, że jest sam Jawahal i jego historia,  jednak dialogi wydają się być dosyć sztuczne i naciągane. Myślę, że na ocenę tę książki wpłynęły moje lekkie uprzedzenia, nie do końca uzasadnione oraz mój wiek, chyba jednak dla tej pozycji byłam zbyt wyrośnięta ;). Jednak jest to tylko moja SUBIEKTYWNA ocena i jestem pewna, że książka znalazłaby wiele fanów i zwolenników, szczególnie w grupie wiekowej 10-13 lat. Mimo, że książka w moim odczuciu wypadła średnio, to nie zniechęciło mnie to do zapoznania się z ostatnią częścią - Światłami Września, którą mam nadzieję wkrótce przeczytać :).

Wydawnictwo: Muza, Warszawa 2012
ISBN: 9788374959780
Liczba stron: 288
Ocena: 5/10

A Wy jak oceniacie twórczość Zafona w odniesieniu do tej konkretnej trylogii? Mieliście z nią już styczność? :)

18 komentarze:

  1. Książka wydaje się ciekawa. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. O autorze także, mimo że czytając tytuły kilku z wymienionych przez ciebie książek, zauważyłam, że gdzieś kiedyś musiał ktoś o nich przy mnie wspomnieć :)

    PS. Szablon bloga jest prześliczny! Robiłaś sama czy skądś pobierałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o Trylogię Mgły, to polecam pierwszy tom - Książę Mgły :). Dziękuję za miłe słowa, co do szablonu, to pobierałam go (mimo niegdyś rozszerzonej informatyki nie mam sił na zabawę w HTMLu :D), bodajże z tej strony http://newbloggerthemes.com/ jeżeli pamięć (i historia przeglądarki) mnie nie zawodzi :D.

      Usuń
  2. Czytałam tylko "Cień wiatru" Zafona i po pozostałe jego książki nie sięgnęłam. Kiedyś zapewne to zrobię i chętnie się przekonam, czy też robią takie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam pierwszą część Trylogii Mgły, krótka i lekka lektura :)
      Co do "Cienia Wiatru", to sama jestem w trakcie jej czytania, obecnie na 160 stronie :D

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze nic tego autora.
    Tak wiem hańba... ale postaram się nadrobić :)
    Ps: Pamiętam jak to jest zaczynać xD xD
    Bloga obserwuję i liczę na to samo :*
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i również obserwuję Twój :)

      Usuń
  4. Przeczytałam "Księcia Mgły" oraz "Światła września" - książki okazały się dość przeciętne. Według mnie zbyt mocno były do siebie podobne, ale... mam zamiar sięgnąć po "Cień wiatru", który tak zachwalają inni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Księcia Mgły przeczytałam ponad rok temu, nie jest to coś specjalnego, ale na pewno bardziej lekkostrawne niż druga część trylogii - Pałac Północy, teraz zostały mi tylko Światła Września. Sama jestem teraz w trakcie czytania Cienia Wiatru, mimo, że jestem dopiero na 160 którejś stronie, to nie dziwią mnie już zachwyty innych, bo język w książce jest cudowny :)

      Usuń
  5. Nie czytałam nic tego autora, ale jego jedna książka czeka na mojej półeczce. Pozdrawiam, Idalia <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można wiedzieć jaka to książka Zafóna czeka na półce? :))

      Usuń
  6. Czytałam "Cień wiatru" oraz "Grę anioła", ale nie miałam okazji sięgnąć do Trylogii Mgły. Okładka rzeczywiście nie powala, ale tematyka i umiejscowienie akcji odpowiadałoby mi. Chyba muszę sama się przekonać, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz indyjskie klimaty to coś w sam raz dla Ciebie! :)

      Usuń
  7. Tej trylogii nie czytałam, ale mam na koncie "Marinę" która mi się podobała. Zafona czyta się lekko i szybko. Na swojej półce mam jeszcze "Cień wiatru" i mam zamiar go niedługo przeczytać:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w tej chwili czytam Cień Wiatru, a Marinę planuję zakupić w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powoli "zaliczam" powieści Zafóna, w którym zakochałam się po przeczytaniu książki "Cień wiatru". Mam już za sobą cały cykl o Cmentarzu Zapomnianych Książek, "Marinę" i "Księcia Mgły" od bardzo dawna, jednak - tak samo jak Tobie! - nie za bardzo przypadają do gustu książki których akcja dzieje się w Indiach czy innych częściach Azji... Opinie są niezbyt zachęcające, jednak chyba się skuszę, żeby sama sobie swoją wyrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki nie czyta się długo, więc zawsze możesz ją "Zaliczyć" jako jedną z pozycji Trylogii Mgły :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię Zafon i kilka jego książek już mam za sobą ale tej jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena