wtorek, 29 listopada 2016

45. Rafał Kosik - Kameleon




Pozostając w klimatach fantasy i science fiction dziś przyszedł czas na Kameleona! Co tą książkę łączy z poprzednią przeze mnie recenzowaną? Mimo, że jest to powieść, nie zbiór opowiadań, nadal pozostaje ona w tym samym gatunku i została napisana przez wspominanego ostatnio autora - Rafała Kosika.

Autor ten znany jest przede wszystkim z młodzieżowej serii, która doczekała się ekranizacji "Felix, Net i Nika", jednak jest również autorem nagradzanych powieści science fiction dla dorosłych takich jak Mars, Vertical czy właśnie Kameleon. Skrócona biografia autora z tyłu książki jest nieco myląca, gdyż kładzie nacisk na styl autora, twierdząc, że jego proza pozbawiona jest naleciałości fantasy co wyróżnia go na arenie polskiej sceny fantastycznej. Niestety, albo i stety... Tutaj się nie mogę zgodzić, gdyż powieść ta zawiera elementy tych obu gatunków (co jest w jej przypadku ogromnym plusem).


Pierwsza historia przedstawia życie na świecie, w który wydaje się być o wiele lat opóźniony od naszego współczesnego. Jest to miejsce, w którym aktualnie rozgrywa się wojna pomiędzy dwoma królestwami - Enagorem i Sinevarem. Mamy okazję z bliska przyjrzeć się tym wydarzeniom z perspektywy różnych osób, jednak fabuła skupia się na losach młodego Enagorczyka Noana, platonicznie zakochanego, przez co nieszczęśliwego i niespełnionego aspirującego astronoma, któremu jednak życie planowało zgotować inny los. Jednak na niebie pojawia się nowa gwiazda, która dodaje młodzieńcowi odwagi i pcha do nowych wyzwań i walki o realizację swojej pasji.

Drugi wątek powieści to życie załogi na statku kosmicznym USS "Ronald Reagan" przybyłym nad planetę Luthar Larcke w misji ratowniczej mającej na celu ocalenie rozbitków i ich najbliższych przodków, którzy podjęli się wyzwania terraformowania nieznanej planety.... 400 lat temu.

Ujmując to w skrócie - fabuła toczy się w dwóch "światach", a może raczej punktach widzenia. Pierwszy "świat" aż do złudzenia przypomina nam klasyczne fantasy mediewistyczne, natomiast drugi to typowe science fiction.

Nie jest to jednak jedynie książka o niesamowitych przygodach , jest to przede wszystkim pełna wartościowej  zawartości książka O FUNKCJONOWANIU ŚWIATA. Czytając, poznajemy schematy rozwoju królestwa, państwa, społeczeństwa ukazujące wszystkie wady jak i zalety mechanizmów nimi zarządzającymi. Widzimy również to, czego sami wszyscy jako ludzkość w historii doświadczyliśmy: ewolucji, postępu technicznego czy skutków zbyt daleko idących gwałtownie wprowadzanych zmian kończących się rewolucją, która zawsze w teorii ma doprowadzić do utworzenia utopijnej rzeczywistości, a kończy się terrorem i dyktaturą jednostki. W książce nie brakuje również zgłębienia w ludzkie emocje, w to, co nas zmienia, wpływu bodźców na naszą osobowość czy zachowanie. Warto również zwrócić uwagę na docenienie postępu nauki oraz wszelakich konsekwencji z tym płynących takich jak zachwyt, rozwój, sukces, ale i również "kontratak" i zacofanie fanatyków religijnych, tak dobrze nam znanych w czasach naszego średniowiecza, gdy za głoszenie teorii o kulistości ziemi płonęło się na stosie.

Podsumowując, mimo, że książka z początku wydaje się być niezbyt logiczna i  trudna do przyswojenia, z czasem staje się niezwykle uzależniająca i pełna nawiązań do doskonale znanej nam historii człowieka i świata. Jest pełna intryg i szybkich zwrotów akcji, przez co czytając nie nudzimy się w żadnym momencie. Trzyma w napięciu i ciekawości aż do dosłownie ostatniej strony i rozdziału, gdyż nawet tam znajdziemy odpowiedzi dotyczące nurtujących nas od początku pytań  czy etymologię tytułu książki. Tak jak wspominałam wcześniej - nie jest to pierwsza lepsza opowieść w klimatach fantasy/science fiction. To rewelacyjna, pełna naturalnych, "mądrych" i postępowych wątków powieść od której ciężko jest się oderwać.


Moja ocena:  8/10
Ilość stron: 543


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu

Read More

wtorek, 15 listopada 2016

44. Herosi.




Witam i zapraszam na recenzję książki zatytułowanej "Herosi".


Dlaczego brak jednego autora, głównej myśli? Otóż dlatego, ponieważ książka ta jest zbiorem opowiadań, wśród których znajdziemy twórczość autorów takich jak Rafał Kosik, znany z kultowej już wśród młodzieży serii Felix, Net i Nika, Robert M. Wegner, który jest autorem serii z meekhańskiego pogranicza czy Michał Cetnarowski, autor opowiadań.

Ogólnie ujmując wszystkie te opowiadania należą do gatunków fantastycznych. Nie zabraknie tu high fantasy pełnego smoków, zjaw, demonów jak i science fiction w różnych odmianach. Nie zabraknie również  innych nie do końca sprecyzowanych opowiadań, ale o tym później...

Opowiadania, na które szczególnie warto zwrócić uwagę to przede wszystkim "Moje usta milczące, moje dłonie rdzawe" Pawła Palińskiego, w którym poznajemy zdeterminowanego i pełnego frustracji bohatera żyjącego w postapokaliptycznym mieście pełnym szkła. To, na co warto zwrócić uwagę to swego rodzaju konsekwencja w całej logice opowiadania (uwzględnienie procesu powstawania szkła z piachu czy cel, do którego dąży bohater).

Kolejnym ciekawym opowiadaniem jest "Jeszcze jeden bohater" autorstwa Roberta Wegnera, w którym to znajdujemy się w samym środku wojny pomiędzy ludźmi, którzy skolonizowali pewną odległą planetę oraz kalehami, obcymi-robotami(?), o których wiadomo jedynie to, że są wrogo nastawione w stosunku do ludzkiej cywilizacji. Tutaj natomiast ogromnym plusem jest to, że brak znajomości terminologii wojennej czy stricte fantastyczno-naukowej czytelnik bez problemu odnajdzie się w przedstawionym świecie i zidentyfikuje się z bohaterami.

Z nieco odległych klimatów, niebanalne jest również pierwsze opowiadanie autorstwa Łukasza Orbitowskiego  pt. "Kret i Król", które mimo, że na początku wydaje się być dosyć nielogiczne do "przyswojenia", z czasem staje się niezwykle wciągające. Czytając zwraca się  uwagę nie tylko na same losy bohaterów, ale na przyjaźń i niepozorną kruchość skrywaną pod płaszczem powierzchownej "twardości".


Do pozostałych ciekawych opowiadań należą również: Miasto ponad i pod, Dłużnicy, Drzypapa czy Śmierć superbohatera. O ile pierwsze i ostatnie z wymienionych ewidentnie podlega terminowi "fantastyka", o tyle ciężko jest stwierdzić do jakich gatunków należą pozostałe, gdyż brak w nich elementów czysto fantastycznych, ale też nie jest to typowa proza.

Niestety, opowiadania, o których nie wspomniałam (a jest to mniej więcej połowa wszystkich zawartych w książce) - nie przypadły mi do gustu. Problemem tutaj nie okazało się być "nietrafienie" w moje literackie gusta czy ulubione gatunki, ale zwykłe niedopracowanie, gdyż właśnie takie sprawiały wrażenie. Jako, że posiadam podstawową wiedzę na temat tworzenia światów fantastycznych (filologiczna specjalizacja Sprint-Write w końcu się do czegoś przydaje...), to co "szkodzi" tu najbardziej, to brak zbudowanego, czytelnego i przyswajalnego dla czytelnika otoczenia. Czytając, mamy wrażenie, że o co tak naprawdę w tym chodzi - wie tylko sam autor, który niechętnie się z nami wiedzą tą dzieli nieudolnie wprowadzając nas w świat, który nie jesteśmy w stanie przyjąć bez protestowania czy "wgryźć się" w nie tak, jak to zazwyczaj bywa w dobrze zbudowanej fikcji. Takie wrażenia wywarły na mnie opowiadania pt. "Barbarzyńcy", "Duch Zemsty" czy "Iter in Sarmatian", które miało w całym swoim pomyśle duży potencjał - jednak niestety niewykorzystany.


Podsumowując, ciężko jest mi ocenić Herosów jako książkę całokształt, gdyż jedną jej połową jestem zachwycona, a druga kompletnie do mnie nie trafiła. Czytając, zwiedzamy krainy rodem ze średniowiecznych legend pełne demonów, smoków i magów jak i te całkowicie skomputeryzowane, gdzie nie brakuje laserów, robotów i mechanizacji.


Ocena końcowa: 5,5/10
Ilość stron: 425


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu


Read More

niedziela, 30 października 2016

43. Andrea Portes - Jesień motyli.


Dzisiejszy post poświęcony będzie recenzji książki "Jesień motyli" autorstwa Andrei Portes.

Co do samej autorki, to nie będę się na jej temat w tej recenzji rozpisywać, gdyż zrobiłam to już jakiś czas temu, mając styczność z inną książką jej autorstwa, mianowicie "Jak najdalej stąd" (LINK), na podstawie której w 2011 roku powstał film Prowincjuszka, z m.in. Blake Lively w rolach głównych.


Akcja powieści początkowo toczy się w niewielkiej miejscowości What Cheer, w stanie Iowa. Poznajemy tam główną bohaterkę książki - szesnastoletnią Willę Parker. Bohaterka sama siebie określa "freakiem" cynicznie wypowiadając się na temat zarówno własny jak i otoczenia, w którym dorastała. Dowiadujemy się, że jest córką znanej ekonomistki, która jednak zostawiła rodzinę i uciekła z kochankiem do Francji, gdzie kontynuuje swoją finansową karierę. Dziewczyna od szóstego roku życia mieszka z ojcem, który szybko ujmując - próbuje wiązać koniec z końcem. Rozgoryczona presją ze strony znanej i nieinteresującej się nią matki, żalem do całego świata, sytuacją życiową i nadal trwającą miłością ojca do byłej żony widzi nadzieję w wyjeździe do szkoły średniej na wschodnim wybrzeżu, gdzie... planuje popełnić samobójstwo. Plany Willi jednak szybko zaczynają się komplikować w momencie poznania Remy, dziewczyny z bogatego domu, która daleko w tyle ma sobie sztywne zasady szkoły, zakazy i wszelakie troski. To za jej sprawą Willa poznaje nastoletnią śmietankę towarzyską Nowego Jorku i tamtejszych okolic oraz ich zwyczaje.


Książka, jak nie trudno się domyślić - opowiada o diametralnej zmianie otoczenia, wkroczeniu w świat "wyższych sfer", pozornym szczęściu, ale również i stopniowym przekraczaniu granic i uleganiu wpływom towarzystwa. Jak to w życiu każdego młodego człowieka - zewsząd atakowany jest przez kuszenie zakazanych rozrywek, narkotyków, alkoholu, niekoniecznie bezpiecznych znajomości i pierwszych miłości. To wszystko nie omija również naszą główną bohaterkę, która wraz z rozpoczęciem przyjaźni z ekstrawagancką Remy wkracza w ten świat zapominając o dotychczasowych problemach, próbując "wtopić się"  i dorównać grupie. Jest to również opis  procesu popadania w nałóg bliskiej nam osoby. Nie widzimy tego, jak destrukcyjny  ma to wpływ tylko na tą osobę, ale kładziony jest nacisk na to, jak reaguje na to jej najbliższe otoczenie.

To książka, która podobnie jak wiele innych, porusza temat rozpuszczenia i upadku zasad nastolatków pochodzących z bogatych rodzin. Nastolatków, którym nigdy niczego nie brakowało, którym wszystko uchodziło na sucho i które mają zapewnioną świetlaną przyszłość. Widać tu również paradoksalną tendencję do popadania w nałogi i świadomego niszczenia sobie życia właśnie przez młodzież z wyższych sfer. Jasno jest tu również ukazana niesprawiedliwość społeczna, która rozpoczyna się w aspekcie statusu materialnego, a kończy się na różnicach  w ponoszeniu konsekwencji (lub ich braku) czy zasadach rekrutacji w szkołach.

Podsumowując, książka nie wnosi wiele nowego do umysłu młodego czytelnika, ponieważ poruszone w niej tematy są najzwyczajniej oklepane. Fabuła wydaje się być nie do końca dopracowana i średnio rozbudowana, a w niektórych wątkach ciężko znaleźć większy sens. Dialogi wypadają tu w miarę przyzwoicie, jednak przedstawienie postaci nie jest wyraziste. Biorąc pod uwagę merytoryczną wartość książki - plusem jest to, że zbędne i nudne opisy zostały tu ograniczone do minimum, a książka została podzielona na kilkadziesiąt krótkich rozdziałów, dzięki którym książkę czyta się w bardzo szybkim tempie. Co do stylu książki - warto zwrócić uwagę na fakt,  że mimo, że autorka opowiada o losach Willi Parker - tak naprawdę zwraca uwagę na problem zepsucia i destrukcyjnej drogi obranej przez nastolatków, którym pozornie nie brakuje niczego, oprócz (tylko) uwagi i bliskości  rodziców, którzy często w pogoni za pieniądzem i rolami społecznymi zapominają o tej najważniejszej roli - bycia rodzicem.

Moja ocena: 5,5/10
Ilość stron: 302

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu



Read More

niedziela, 2 października 2016

42. Sylvia Day - Dotyk Crossa



Witam po dłuższej przerwie, za którą z góry przepraszam, jednak koniec sierpnia i wrzesień był czasem intensywnej pracy, która skutecznie uniemożliwiała mi swobodne prowadzenie bloga. 

Przedmiotem dzisiejszej recenzji będzie książka, którą autorką jest Sylvia Day pt. "Dotyk Crossa". Książkę tą przeczytałam już na początku sierpnia, jednak przez wyżej wspominany brak wolnego czasu - dopiero teraz mogę ją zrecenzować. 


Autorka jak i sama seria jest znana chyba każdej czytelniczce, o ile nie z autopsji, to na pewno każda z Was co nieco o tych pozycjach słyszała. Z założenia jest to powieść erotyczna dla kobiet, która została wydana niedługo po fenomenie 50 twarzy Greya, dlatego też porównania i podobieństwa w obu seriach będą nieuniknione. 

Książka przedstawia historię Evy i Gideona. Ona, główna bohaterka rozpoczyna nowy etap w swoim życiu i znajduje pracę w popularnym budynku Crossfire. Oprócz codziennych obowiązków na głowie ma również traumatyczne wspomnienia z młodości, obsesyjnie nadopiekuńczą matkę i biseksualnego i niestabilnego emocjonalnie współlokatora. On jest dobiegającym do trzydziestki miliardereM, który nie stroni od przelotnych romansów i pięknych kobiet. Pracowity, nieziemsko atrakcyjny i władczy. Ta dwójka ludzi już pierwszego dnia wpada na siebie w drzwiach służbowego wieżowca i oboje o tym zbiegu okoliczności nie mogą zapomnieć. Przy następnej okazji on robi pierwszy krok i postanawia zainteresować swoją osobą Evę początkowo proponując jej zwykły seks.  Szybko okazuje się, że nie tylko Eva skrywa mroki przeszłości, które mają swój skutek w codziennym funkcjonowaniu, ale również Gideon posiada ciemne tajemnice, które wpływają na jego nie zawsze stosowne zachowanie. Jak nie trudno się domyślić, z czasem między nimi zaczyna rodzić się pewnego rodzaju specyficzna relacja, która ma zarówno euforyczną jak i destrukcyjną stronę. Namiętność, chaotyczność i poranione dusze tej dwójki bohaterów tworzą mieszankę wybuchową, od której ciężko się oderwać czytając. 


To, co odróżnia Crossa od sztandarowej pozycji współczesnej literatury erotycznej - 50 twarzy Grey'a to większa realność opisanego przez autorkę romansu.  Pewne sprawy, takie jak na przykład zaborczość bohaterów nie są tutaj wyolbrzymione, a subtelnie nacechowane. Nie ma tutaj również ciągle powtarzających się ale i niezwykle irytujących fraz czy słów, od których czytania człowieka aż mdli ze znużenia. To, co natomiast jest cechą wspólną, to dosyć nieudolne polskie tłumaczenie, które zwraca na siebie uwagę szczególnie w pikantnych momentach, w których odnosimy wrażenie, że dobór polskich słów nie do końca oddaje atmosferę sytuacji. 

Aspektem książki, który jednak spodobał mi się najbardziej, to bez wątpienia wątek psychologiczny i sposób, w jaki przedstawione są relacje między poszczególnymi osobami. Nie są one puste, sztuczne. Są natomiast zawiłe i skomplikowane. W książce znajdziemy nacisk nie koniecznie na czyny i sam przebieg romansu, a na psychikę bohaterów. Na ich reakcje w odniesieniu do relacji z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi czy nimi samymi. Znajdziemy tu również typowe reakcje osoby, która w przeszłości została zraniona, lecz osoby, która nadal walczy o normalne, stabilne emocjonalnie życie pozbawione strachu i lęku. 

Podsumowując, książka ta jest zdecydowanie o klasę wyżej od 50TG, którą swego czasu przeczytałam. Dzięki luźnym, bardziej naturalnym dialogom oraz wewnętrznym myślom, które nie są opisane w prymitywny sposób, książka pozostawia pozytywne wrażenie. Nie brakuje tutaj wątków psychologicznych oraz logicznej konsekwencji czynów i wydarzeń, o której autorzy tego typu literatury tak często zapominają. Jednym zdaniem - jest to opowieść o poranionych psychicznie bohaterach, którzy stopniowo otwierają się na siebie nawzajem oraz na świat wokół nich.

Po przeczytaniu czuję jednak mały niedosyt, gdyż ze względu na to, że jest to pierwszy tom serii, jestem niezwykle ciekawa dalszych losów tej dwójki oraz tego, jakie jeszcze tajemnice przed sobą skrywają.


Moja ocena: 7/10
Stron: 416

Za możliwość zrecenzowania i przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 

 
 
Read More

piątek, 19 sierpnia 2016

41. Anna Lewandowska - Zdrowe gotowanie by Ann


Witam i zapraszam na recenzję książki "Zdrowe gotowanie by Ann"


Już jakiś czas temu obiło mi się o uszy wydanie nowej książki Anny Lewandowskiej, co mnie niezwykle zaciekawiło. Co prawda, nigdy wcześniej nie miałam okazji zaznajomić się z materiałami tejże pani, jednak tematem fitnessu i zdrowego odżywiania interesuję się od dobrych kilku lat. Gdy zaistniała możliwość nabycia jej - byłam podekscytowana i niezmiernie ciekawa jej zawartości.

Zacznę może od samej autorki. Anny Lewandowskiej nie sposób nie znać, jej najpopularniejsza w oczach większości Polaków rola, to bycie żoną Roberta Lewandowskiego. Nie wszyscy jednak wiedzą, ale pani Anna, już od dłuższego czasu sukcesywnie reprezentuje nasz kraj jako zawodniczka karate. Oprócz sportowego "podłoża" w fit świecie zaistniała m.in. dzięki propagowaniu treningów, zdrowego trybu życia i poradom dietetycznym. W swoim "książkowym" dorobku posiada również książkę "Żyj zdrowo i aktywnie z Anna Lewandowską". O ile poprzedniczka tej książki poruszała tematy zarówno aktywności jak i diety, o tyle książka, o której dziś mowa zajmuje się tylko poradami dotyczącymi zdrowego i racjonalnego odżywiania.

Pierwsze dwadzieścia dwie strony poświęcone są "teorii żywienia", w której dowiadujemy się  najważniejszych informacji na temat poszczególnych makro i mikroskładników oraz podstawowych zasad zdrowej diety opracowanej przez autorkę. Dzięki tym wiadomościom dowiadujemy się czego wystrzegać się jak ognia, a co pakować do koszyka na codziennych zakupach. 
Oprócz sekcji stricte żywieniowej parę stron poświęconych jest również " fit coachingowi", treści te obfite są w motywujące opisy oraz "teorię sukcesu". 

Po wstępie przechodzimy do właściwej zawartości, czyli przepisom. Te podzielone są na 13 kategorii, takich jak między innymi: jajka, zupy, dania mięsne, warzywa na ciepło, ryby i owoce morza, kasze czy pomysły na zawartość lunchboxów do pracy. Warto również zwrócić uwagę na kategorię "desery", które w większości zamiast pszennej mąki składają się z kaszy jaglanej i wyglądają niezwykle apetycznie. Kolejną zaletą są również kategorie z pomysłami dietetycznych zamienników dań na Boże Narodzenie i Wielkanoc

 To, co również, a raczej przede wszystkim przyciąga nasz wzrok i uwagę są zdjęcia. Zdjęcia zarówno gotowych dań, jak i pojedynczych składników i oczywiście autorki książki w różnych sesjach tematycznych. Oprócz tego, że są perfekcyjnie skomponowane będą również ucztą dla oka dla miłośników zdjęć typu flatlay, jak i fotografów kulinarnych. 


Osobiście wypróbowałam 2 przepisy, a mianowicie zielony omlet ze szpinakiem oraz pikantne chrupki z ciecierzycy. Niestety, moje pierwsze danie zostało skonsumowane przed tym, niż zdążyłam je udokumentować :D, jednak ciecierzyca (jak widać na zdjęciu) się zachowała.  Dlaczego te dania? Zazwyczaj na śniadanie jadam omlet, który już dawno mi się znudził, dlatego uznałam, że to "zielone dziwactwo" doda mu nieco fantazji. Nie mam nic przeciwko szpinakowi (ale temu świeżemu), dlatego ta propozycja przypadła do mojego gustu. Przepis na chrupki z ciecierzycy  wykorzystałam w celu "kulinarnego projektu denko", ponieważ już jakiś czas temu (pół roku z groszami) z ciekawości sięgnęłam w sklepie po ciecierzycę, jednak nigdy nie miałam ani czasu, ani motywacji, ani wiedzy na temat tego, jak ją przyrządzić. Na pomoc przyszła mi książka! Przyznam jednak szczerze, że mimo postępowania zgodnego z przepisem, ta propozycja nie zasmakowała mi tak bardzo jak pierwsza. Niestety, ale z większości ciecierzycy zamiast chrupek, wyszły kamienie, które nie sposób rozgryźć. Podejrzewam, że były zbyt długo trzymane w piekarniku, ponieważ te, które się "udały" były całkiem smaczne. 


Co do reszty przepisów - z chęcią wypróbowałabym ich więcej, gdyby nie fakt, że ich naprawdę spora część zawiera trudno dostępne składniki, które nie sposób odnaleźć nawet w dużym hipermarkecie, a jeżeli już spotka nas to szczęście - zazwyczaj ze względu na swoją rzadkość czy niespotykalność w Polsce posiadają kosmiczne ceny. Mówię tu o takich składnikach, których dostępność pozostawia wiele do życzenia, jak tapinambury, figi, liofilizowane truskawki (no bo gdzie tam świeże w Polsce...) czy asafetyda, które często są podstawowymi składnikami przepisów zawartych w książce. To niestety stanowczo zaważyło na mojej ocenie książki, która według mnie, jako, że kierowana jest do wszystkich Polaków interesujących się zdrową dietą powinna zawierać optymalnie przystępne przepisy.

Podsumowując, pozycja ta jest obfita w zdrowe, jednak niekoniecznie racjonalne (ze względu na różne dosyć tropikalne w Polsce komponenty) dania. Nie ukrywam, że najsłabszą jej partią jest ta najważniejsza - czyli przepisy, a raczej ich realna wykonalność spowodowana brakiem tychże składników w polskich sklepach. Co do atutów, to najważniejszymi są zawarte na początku informacje, niesamowite ujęcia na zdjęciach oraz niewspominana przeze mnie wcześniej - obecność informacji na temat kaloryczności poszczególnych dań. Jako książka kucharska myślę, że dla większości z nas jest raczej "ciekawostką", jednak jestem pewna, że dla kogoś, kto na co dzień ma dostęp do regionalnych produktów z całego świata otwiera wszystkie swoje możliwości i reszta przepisów okaże się być równie dobra, bo ciekawości nie można jej już teraz odmówić :).


Moja ocena: 6,5/10
Stron: 384


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 









Read More

wtorek, 9 sierpnia 2016

40. Faye Kellerman - Zabawy z bronią.




Witam Was po krótkiej blogowej przerwie i zapraszam na recenzję książki "Zabawy z bronią" autorstwa Faye Kellerman.

Osoby śledzące recenzje pojawiające sie na moim blogu być może kojarzą, że już wcześniej miałam do czynienia z tą autorką publikując recenzję książki "Pętla" <LINK>.    Faye Kellerman, podobnie jak jej mąż specjalizuje się w literaturze kryminalnej, tak więc i ta książka gatunkiem nie odróżnia się od poprzedniczek. To, co miło wspominam z Pętli, to właśnie lekko tajemniczny, delikatnie makabryczny i lekki styl autorki. 

Fabuła Zabaw z bronią rozpoczyna się w kawiarni, w której przebywa znany z  poprzedniej części Gabe, syn bogatego gangstera, który zamieszkał z rodziną Deckerów, gdzie porucznik Decker wraz ze swoją żoną Riną miał się nim opiekować do czasu, aż nastolatek ukończy swoją edukację. Gabe nagle zauważa grupkę nastolatków panoszących się po restauracji, którzy nagle podchodzą do chłopaka z pretensjami, jakoby zajął im miejsce, jednocześnie grożąc mu bronią wyciągnięta z kieszeni. Gabe, jak na syna gangstera przystało nie przestraszył się, wręcz przeciwnie - zaczął na jej temat dyskutować z "przywódcą" grupy, który będąc pod wrażeniem jego wiedzy na temat broni odpuszcza mu, po czym zaprasza do przebywania z jego grupą.

 Kilka dni później na komisariat w którym pracuje porucznik Decker przychodzi zrozpaczona matka Grega Hesse, który popełnił samobójstwo. Kobieta nie wierzy, że jej syn to zrobił, ponieważ nie miał ku temu powodów i prosi policję o pomoc, mając nadzieję, że wyjdzie na jaw, że jej syn nie odebrał sobie życia sam, lecz ktoś mu w tym "pomógł". Decker wraz ze swoją ekipą w celu uspokojenia kobiety postanawia przeprowadzić wywiad środowiskowy, lecz dzieje się to z marnym skutkiem, gdyż nic nie wzbudza podejrzeń, ani nie rzuca nowego światła na sprawę. Kilka dni po tym następuje zmiana, gdyż okazuje się, że broń, którą Greg odebrał sobie życie jest kradziona, a w miasteczku umiera kolejna młoda osoba - Myra Gelb, uczęszczająca do tej samej szkoły i również w wyniku domniemanego samobójstwa.  W momencie, gdy policja sprawdziła wszystkie dostępne źródła informacji, nie doszukując się połączeń między dwoma przypadkami i śladów morderstwa, a śledztwo się wycisza, następuje pewien przełom - okazuje się, że w okolicy "panoszy się" banda nastolatków lubujących się w broni i narkotykach, pragnących utworzyć licealną mafię.

Oprócz głównego wątku samobójstw, w książce równolegle toczą się dwa inne - dojrzewanie i zauroczenie Gabe'a oraz pościg Gartha Hammerlinga - seryjnego mordercy z poprzedniej książki autorki. 


W książce znajdziemy sporo zarówno typowych, jak i tych mniej zachowań nastolatków. Rozpoczynając od ich zauroczeń, inicjacji seksualnych, braku wyobraźni, odpowiedzialności, problemów w szkole, dążenia w rowijaniu swych pasji, aż po depresję, niezdrowe fascynacje, czy zwykła głupota, która wydaje się być domeną młodego wieku. 
To, czym książka się wyróżnia (niestety na minus...), to brak dynamiki, większej tajemnicy, zagadki i klimatu typowego dla gatunku jakim jest kryminał. Przez treść ciągle również przewijają się dosyć obsceniczne, dosłowne fragmenty rozmów i spotkań młodych kochanków - czternastoletniej Iranki wyznania żydowskiego i piętnastoletniego wcześniej wspomnianego Gabe'a,  które wypadły dosyć żenująco i niezbyt realnie. 

Fragmenty, które wypadły najlepiej (szczególnie zakończenie) to chyba podobnie jak i w Pętli, momenty z udziałem Chrisa Donattiego, ojca Gabe'a, który nie szczędzi sarkazmu, cynizmu, ale i twardego i władczego podejścia do spraw. 

Podsumowując,  książka wypadła o wiele słabiej od poprzedniczki, cechuje się lekkim irracjonalizmem, przerysowaniem i przede wszystkim - brakiem charakterystycznej dla gatunku dynamiki, zwrotów akcji, splotów i tajemnicy, która trzyma czytelnika w napięciu i buduje nastrój. To natomiast, czym jest przesycona to wyżej wspomniane fragmenty, które czyta się tak, jakby były żywcem wycięte ze średniej jakości młodzieżowki czy taniego harlequina oraz zbędne moim zdaniem nawiązanie do poszukiwań mordercy z poprzedniej części, które nawet w tej części nie zostało zakończone. Książkę jednak czyta się dosyć szybko, nie jest "ciężka" ani przytłaczająca, dlatego jest znośna po dużej dawce romansideł, czy tęsknoty do lekkiej, prostej opowieści z kryminałem w tle. 

Moja ocena: 5/10
Ilość stron: 431


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu

Read More

czwartek, 28 lipca 2016

39. Jan Jakub Kolski - Las, 4 rano


Witam! Pragnę zapoznać Was z moimi harmonijnymi kotami i książką!  
Obiektem dzisiejszej recenzji będzie tak jak w tytule wpisu - "Las, 4 rano" autorstwa Jana Jakuba Kolskiego. 

Jeżeli chodzi o Jana Jakuba Kolskiego, to nie jest to moje pierwsze spotkanie z jego literacką twórczością, gdyż miałam już przyjemność przeczytania "Dwunastu słów", do których recenzji oraz bardziej szczegółowej informacji o autorze odsyłam tutaj. Co do samego autora, urodził się w 1956 roku, a znany jest głównie ze swojej pracy reżyserskiej.

                                       

                                          -Lubisz zwierzęta? - zapytał nagle.
                                          -Lubię, a ty?
                                          -Lubię, nawet bardzo. Najsmaczniejszy jest zając.
                                           
                                          Zamknęła się na dłużej.

Książka opowiada historię starszego mężczyzny, cynika, który sam nazywa siebie Dziadem z lasu oraz Firstem, gdyż jako pierwszy postanowił rzucić swe dotychczasowe życie i wyskoczyć z pędzącego pociągu w środku lasu.  Tak jak wyżej zostało to wspomniane - ten niegdyś zamożny mężczyzna zakopał i wyrzucił wszystko, co czyniło z niego cywilizowanego człowieka i postanowił zmienić coś w swoim życiu. A tak dokładnie to właśnie życie. Albo raczej się go pozbyć. Na jego (nie)szczęście - mimo trzykrotnego pociągnięcia za spust - broń nie odpala, przez co First postanawia powierzyć swój los i życie otaczającej go naturze. Mężczyzna tak bardzo się jej oddaje, że z czasem ustala sobie nowy cel: pozbyć się resztek tego, co czyni go człowiekiem i żyć jak zwierzę. First śpi na ziemi wokół kun, psa przybłędy i kota. Początkowo zdobywa pożywienie wyłącznie żywiąc się owocami leśnymi i polując, jednak z czasem się to zmienia, gdy poznaje Natę - trzydziestokilkuletnią prostytutkę, która swoje "stanowisko pracy" miała po drugiej stronie drogi przy jego lesie. Dziad początkowo tylko obserwował kobietę z przeciwnej strony jezdni, lecz z czasem zaczyna się między nimi tworzyć nić porozumienia oraz chora, trudna do zrozumienia, lecz niezwykle silna i intensywna relacja. W pewnym momencie dziad uświadamia sobie, że zakochał się w Nacie. Niestety, ta świadomość przyszła za późno, gdyż w tym samym dniu Nata ginie z broni nijakiego Aleksandra - bułgarskiego alfonsa, który na jej miejsce postawił swoje "pracownice". First na początku nie czuje nic, a później oddaje się zezwierzęceniu do takiego stopnia, że je surowe, świeżo upolowane mięso. Mężczyzna trwa w tym stanie aż do dnia, w którym w jego progu pojawia się Jadzia - trzynastoletnia dziewczynka, która mimo dziecięcej twarzy posiada wiedzę i sposób wysławiania się osoby dużo starszej. Dziewczynka ta przedstawia się jako córka Naty, którą First dostał "w spadku" po prostytutce. Jadzia wprowadza Firsta na nowo w "świat ludzi", stopniowo ukazując mu dobre, jak i złe aspekty człowieczeństwa i uświadamiając mu, że  człowieczeństwo nadal w nim siedzi i pragnie na nowo się odrodzić.


                                                   - Bo może wcale jej nie kochałeś. 
                                                   - Bo może.
                                                   - W każdym razie... nie okazywałeś jej uczuć.
                                                   - Bo może.
                                                   - Co: bo może?
                                                   - Bo może już nie potrafię.


Książka ta, to opowieść o samotności, żalu, smutku, tęsknocie oraz miłości, czyli wszystkich tych uczuciach które czynią nas ludźmi. Tak jak to na J.J. Kolskiego przystało - jest to opis wszelakich ludzkich i społecznych patologii w najlepszym wydaniu. Autor raczy nas opisami środowiska alfonsów, morderców, gangów czy zdrad czyniąc to w dosłowny, naturalistyczny sposób. Ukazana jest tu szara rzeczywistość i gorzka prawda o życiu. Jednak mimo wszystko, jest to również książka o radości, miłości i nadziei. 


Tak, jak i w innych tworach autora - tak też i ta książka posiada to "COŚ" charakterystycznego, COŚ, co sprawia, że o czymkolwiek jej fabuła by nie była, to  to i tak będzie czymś niezwykle ciekawym, czymś, od czego niesamowicie trudno jest się oderwać. Jego proza mimo, że porusza trudne, ciężkie tematy, nierzadko również tematy tabu - sprawia wrażenie lekkiej lektury, której czytanie jest przyjemnością. To, na co warto również zwrócić uwagę, to fakt, że tak jak i w Dwunastu słowach, tak i tutaj czytając miewamy wrażenie, że oglądamy film, co zapewne jest wynikiem kunsztu i reżyserskiego doświadczenia autora. Nie brakuje w niej również niezwykle wymownych, dwuznacznych i inteligentnych dialogów.

To, co niekoniecznie wpadło w mój gust, to niektóre dosyć nierealne sytuacje występujące w treści oraz niepotrzebna według mnie antropomorfizacja niektórych zwierząt (kuna czy rosomak). 

Podsumowując,  do książki podeszłam pełna entuzjazmu i zaufania do autora, gdyż byłam niemal pewna, że się nie zawiodę. I mimo, że Dwanaście słów przypadło mi do gustu bardziej, to na Las, 4 rano się nie zawiodłam!  Jest to książka, którą mogę polecić nie tylko fanom Jana Jakuba Kolskiego w jego filmowych czy literackich poczynaniach, lecz również każdemu, kto chciałby sięgnąć po coś "innego", nieszablonowego oraz coś, co porusza ciężkie tematy,  których zazwyczaj się unika i o nich milczy.


Moja ocena: 8/10
Ilość stron: 230
Wydawnictwo: Wielka Litera


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 
 


 



Read More
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ładowanie...

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena