piątek, 19 sierpnia 2016

41. Anna Lewandowska - Zdrowe gotowanie by Ann


Witam i zapraszam na recenzję książki "Zdrowe gotowanie by Ann"


Już jakiś czas temu obiło mi się o uszy wydanie nowej książki Anny Lewandowskiej, co mnie niezwykle zaciekawiło. Co prawda, nigdy wcześniej nie miałam okazji zaznajomić się z materiałami tejże pani, jednak tematem fitnessu i zdrowego odżywiania interesuję się od dobrych kilku lat. Gdy zaistniała możliwość nabycia jej - byłam podekscytowana i niezmiernie ciekawa jej zawartości.

Zacznę może od samej autorki. Anny Lewandowskiej nie sposób nie znać, jej najpopularniejsza w oczach większości Polaków rola, to bycie żoną Roberta Lewandowskiego. Nie wszyscy jednak wiedzą, ale pani Anna, już od dłuższego czasu sukcesywnie reprezentuje nasz kraj jako zawodniczka karate. Oprócz sportowego "podłoża" w fit świecie zaistniała m.in. dzięki propagowaniu treningów, zdrowego trybu życia i poradom dietetycznym. W swoim "książkowym" dorobku posiada również książkę "Żyj zdrowo i aktywnie z Anna Lewandowską". O ile poprzedniczka tej książki poruszała tematy zarówno aktywności jak i diety, o tyle książka, o której dziś mowa zajmuje się tylko poradami dotyczącymi zdrowego i racjonalnego odżywiania.

Pierwsze dwadzieścia dwie strony poświęcone są "teorii żywienia", w której dowiadujemy się  najważniejszych informacji na temat poszczególnych makro i mikroskładników oraz podstawowych zasad zdrowej diety opracowanej przez autorkę. Dzięki tym wiadomościom dowiadujemy się czego wystrzegać się jak ognia, a co pakować do koszyka na codziennych zakupach. 
Oprócz sekcji stricte żywieniowej parę stron poświęconych jest również " fit coachingowi", treści te obfite są w motywujące opisy oraz "teorię sukcesu". 

Po wstępie przechodzimy do właściwej zawartości, czyli przepisom. Te podzielone są na 13 kategorii, takich jak między innymi: jajka, zupy, dania mięsne, warzywa na ciepło, ryby i owoce morza, kasze czy pomysły na zawartość lunchboxów do pracy. Warto również zwrócić uwagę na kategorię "desery", które w większości zamiast pszennej mąki składają się z kaszy jaglanej i wyglądają niezwykle apetycznie. Kolejną zaletą są również kategorie z pomysłami dietetycznych zamienników dań na Boże Narodzenie i Wielkanoc

 To, co również, a raczej przede wszystkim przyciąga nasz wzrok i uwagę są zdjęcia. Zdjęcia zarówno gotowych dań, jak i pojedynczych składników i oczywiście autorki książki w różnych sesjach tematycznych. Oprócz tego, że są perfekcyjnie skomponowane będą również ucztą dla oka dla miłośników zdjęć typu flatlay, jak i fotografów kulinarnych. 


Osobiście wypróbowałam 2 przepisy, a mianowicie zielony omlet ze szpinakiem oraz pikantne chrupki z ciecierzycy. Niestety, moje pierwsze danie zostało skonsumowane przed tym, niż zdążyłam je udokumentować :D, jednak ciecierzyca (jak widać na zdjęciu) się zachowała.  Dlaczego te dania? Zazwyczaj na śniadanie jadam omlet, który już dawno mi się znudził, dlatego uznałam, że to "zielone dziwactwo" doda mu nieco fantazji. Nie mam nic przeciwko szpinakowi (ale temu świeżemu), dlatego ta propozycja przypadła do mojego gustu. Przepis na chrupki z ciecierzycy  wykorzystałam w celu "kulinarnego projektu denko", ponieważ już jakiś czas temu (pół roku z groszami) z ciekawości sięgnęłam w sklepie po ciecierzycę, jednak nigdy nie miałam ani czasu, ani motywacji, ani wiedzy na temat tego, jak ją przyrządzić. Na pomoc przyszła mi książka! Przyznam jednak szczerze, że mimo postępowania zgodnego z przepisem, ta propozycja nie zasmakowała mi tak bardzo jak pierwsza. Niestety, ale z większości ciecierzycy zamiast chrupek, wyszły kamienie, które nie sposób rozgryźć. Podejrzewam, że były zbyt długo trzymane w piekarniku, ponieważ te, które się "udały" były całkiem smaczne. 


Co do reszty przepisów - z chęcią wypróbowałabym ich więcej, gdyby nie fakt, że ich naprawdę spora część zawiera trudno dostępne składniki, które nie sposób odnaleźć nawet w dużym hipermarkecie, a jeżeli już spotka nas to szczęście - zazwyczaj ze względu na swoją rzadkość czy niespotykalność w Polsce posiadają kosmiczne ceny. Mówię tu o takich składnikach, których dostępność pozostawia wiele do życzenia, jak tapinambury, figi, liofilizowane truskawki (no bo gdzie tam świeże w Polsce...) czy asafetyda, które często są podstawowymi składnikami przepisów zawartych w książce. To niestety stanowczo zaważyło na mojej ocenie książki, która według mnie, jako, że kierowana jest do wszystkich Polaków interesujących się zdrową dietą powinna zawierać optymalnie przystępne przepisy.

Podsumowując, pozycja ta jest obfita w zdrowe, jednak niekoniecznie racjonalne (ze względu na różne dosyć tropikalne w Polsce komponenty) dania. Nie ukrywam, że najsłabszą jej partią jest ta najważniejsza - czyli przepisy, a raczej ich realna wykonalność spowodowana brakiem tychże składników w polskich sklepach. Co do atutów, to najważniejszymi są zawarte na początku informacje, niesamowite ujęcia na zdjęciach oraz niewspominana przeze mnie wcześniej - obecność informacji na temat kaloryczności poszczególnych dań. Jako książka kucharska myślę, że dla większości z nas jest raczej "ciekawostką", jednak jestem pewna, że dla kogoś, kto na co dzień ma dostęp do regionalnych produktów z całego świata otwiera wszystkie swoje możliwości i reszta przepisów okaże się być równie dobra, bo ciekawości nie można jej już teraz odmówić :).


Moja ocena: 6,5/10
Stron: 384


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 









Read More

wtorek, 9 sierpnia 2016

40. Faye Kellerman - Zabawy z bronią.




Witam Was po krótkiej blogowej przerwie i zapraszam na recenzję książki "Zabawy z bronią" autorstwa Faye Kellerman.

Osoby śledzące recenzje pojawiające sie na moim blogu być może kojarzą, że już wcześniej miałam do czynienia z tą autorką publikując recenzję książki "Pętla" <LINK>.    Faye Kellerman, podobnie jak jej mąż specjalizuje się w literaturze kryminalnej, tak więc i ta książka gatunkiem nie odróżnia się od poprzedniczek. To, co miło wspominam z Pętli, to właśnie lekko tajemniczny, delikatnie makabryczny i lekki styl autorki. 

Fabuła Zabaw z bronią rozpoczyna się w kawiarni, w której przebywa znany z  poprzedniej części Gabe, syn bogatego gangstera, który zamieszkał z rodziną Deckerów, gdzie porucznik Decker wraz ze swoją żoną Riną miał się nim opiekować do czasu, aż nastolatek ukończy swoją edukację. Gabe nagle zauważa grupkę nastolatków panoszących się po restauracji, którzy nagle podchodzą do chłopaka z pretensjami, jakoby zajął im miejsce, jednocześnie grożąc mu bronią wyciągnięta z kieszeni. Gabe, jak na syna gangstera przystało nie przestraszył się, wręcz przeciwnie - zaczął na jej temat dyskutować z "przywódcą" grupy, który będąc pod wrażeniem jego wiedzy na temat broni odpuszcza mu, po czym zaprasza do przebywania z jego grupą.

 Kilka dni później na komisariat w którym pracuje porucznik Decker przychodzi zrozpaczona matka Grega Hesse, który popełnił samobójstwo. Kobieta nie wierzy, że jej syn to zrobił, ponieważ nie miał ku temu powodów i prosi policję o pomoc, mając nadzieję, że wyjdzie na jaw, że jej syn nie odebrał sobie życia sam, lecz ktoś mu w tym "pomógł". Decker wraz ze swoją ekipą w celu uspokojenia kobiety postanawia przeprowadzić wywiad środowiskowy, lecz dzieje się to z marnym skutkiem, gdyż nic nie wzbudza podejrzeń, ani nie rzuca nowego światła na sprawę. Kilka dni po tym następuje zmiana, gdyż okazuje się, że broń, którą Greg odebrał sobie życie jest kradziona, a w miasteczku umiera kolejna młoda osoba - Myra Gelb, uczęszczająca do tej samej szkoły i również w wyniku domniemanego samobójstwa.  W momencie, gdy policja sprawdziła wszystkie dostępne źródła informacji, nie doszukując się połączeń między dwoma przypadkami i śladów morderstwa, a śledztwo się wycisza, następuje pewien przełom - okazuje się, że w okolicy "panoszy się" banda nastolatków lubujących się w broni i narkotykach, pragnących utworzyć licealną mafię.

Oprócz głównego wątku samobójstw, w książce równolegle toczą się dwa inne - dojrzewanie i zauroczenie Gabe'a oraz pościg Gartha Hammerlinga - seryjnego mordercy z poprzedniej książki autorki. 


W książce znajdziemy sporo zarówno typowych, jak i tych mniej zachowań nastolatków. Rozpoczynając od ich zauroczeń, inicjacji seksualnych, braku wyobraźni, odpowiedzialności, problemów w szkole, dążenia w rowijaniu swych pasji, aż po depresję, niezdrowe fascynacje, czy zwykła głupota, która wydaje się być domeną młodego wieku. 
To, czym książka się wyróżnia (niestety na minus...), to brak dynamiki, większej tajemnicy, zagadki i klimatu typowego dla gatunku jakim jest kryminał. Przez treść ciągle również przewijają się dosyć obsceniczne, dosłowne fragmenty rozmów i spotkań młodych kochanków - czternastoletniej Iranki wyznania żydowskiego i piętnastoletniego wcześniej wspomnianego Gabe'a,  które wypadły dosyć żenująco i niezbyt realnie. 

Fragmenty, które wypadły najlepiej (szczególnie zakończenie) to chyba podobnie jak i w Pętli, momenty z udziałem Chrisa Donattiego, ojca Gabe'a, który nie szczędzi sarkazmu, cynizmu, ale i twardego i władczego podejścia do spraw. 

Podsumowując,  książka wypadła o wiele słabiej od poprzedniczki, cechuje się lekkim irracjonalizmem, przerysowaniem i przede wszystkim - brakiem charakterystycznej dla gatunku dynamiki, zwrotów akcji, splotów i tajemnicy, która trzyma czytelnika w napięciu i buduje nastrój. To natomiast, czym jest przesycona to wyżej wspomniane fragmenty, które czyta się tak, jakby były żywcem wycięte ze średniej jakości młodzieżowki czy taniego harlequina oraz zbędne moim zdaniem nawiązanie do poszukiwań mordercy z poprzedniej części, które nawet w tej części nie zostało zakończone. Książkę jednak czyta się dosyć szybko, nie jest "ciężka" ani przytłaczająca, dlatego jest znośna po dużej dawce romansideł, czy tęsknoty do lekkiej, prostej opowieści z kryminałem w tle. 

Moja ocena: 5/10
Ilość stron: 431


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu

Read More

czwartek, 28 lipca 2016

39. Jan Jakub Kolski - Las, 4 rano


Witam! Pragnę zapoznać Was z moimi harmonijnymi kotami i książką!  
Obiektem dzisiejszej recenzji będzie tak jak w tytule wpisu - "Las, 4 rano" autorstwa Jana Jakuba Kolskiego. 

Jeżeli chodzi o Jana Jakuba Kolskiego, to nie jest to moje pierwsze spotkanie z jego literacką twórczością, gdyż miałam już przyjemność przeczytania "Dwunastu słów", do których recenzji oraz bardziej szczegółowej informacji o autorze odsyłam tutaj. Co do samego autora, urodził się w 1956 roku, a znany jest głównie ze swojej pracy reżyserskiej.

                                       

                                          -Lubisz zwierzęta? - zapytał nagle.
                                          -Lubię, a ty?
                                          -Lubię, nawet bardzo. Najsmaczniejszy jest zając.
                                           
                                          Zamknęła się na dłużej.

Książka opowiada historię starszego mężczyzny, cynika, który sam nazywa siebie Dziadem z lasu oraz Firstem, gdyż jako pierwszy postanowił rzucić swe dotychczasowe życie i wyskoczyć z pędzącego pociągu w środku lasu.  Tak jak wyżej zostało to wspomniane - ten niegdyś zamożny mężczyzna zakopał i wyrzucił wszystko, co czyniło z niego cywilizowanego człowieka i postanowił zmienić coś w swoim życiu. A tak dokładnie to właśnie życie. Albo raczej się go pozbyć. Na jego (nie)szczęście - mimo trzykrotnego pociągnięcia za spust - broń nie odpala, przez co First postanawia powierzyć swój los i życie otaczającej go naturze. Mężczyzna tak bardzo się jej oddaje, że z czasem ustala sobie nowy cel: pozbyć się resztek tego, co czyni go człowiekiem i żyć jak zwierzę. First śpi na ziemi wokół kun, psa przybłędy i kota. Początkowo zdobywa pożywienie wyłącznie żywiąc się owocami leśnymi i polując, jednak z czasem się to zmienia, gdy poznaje Natę - trzydziestokilkuletnią prostytutkę, która swoje "stanowisko pracy" miała po drugiej stronie drogi przy jego lesie. Dziad początkowo tylko obserwował kobietę z przeciwnej strony jezdni, lecz z czasem zaczyna się między nimi tworzyć nić porozumienia oraz chora, trudna do zrozumienia, lecz niezwykle silna i intensywna relacja. W pewnym momencie dziad uświadamia sobie, że zakochał się w Nacie. Niestety, ta świadomość przyszła za późno, gdyż w tym samym dniu Nata ginie z broni nijakiego Aleksandra - bułgarskiego alfonsa, który na jej miejsce postawił swoje "pracownice". First na początku nie czuje nic, a później oddaje się zezwierzęceniu do takiego stopnia, że je surowe, świeżo upolowane mięso. Mężczyzna trwa w tym stanie aż do dnia, w którym w jego progu pojawia się Jadzia - trzynastoletnia dziewczynka, która mimo dziecięcej twarzy posiada wiedzę i sposób wysławiania się osoby dużo starszej. Dziewczynka ta przedstawia się jako córka Naty, którą First dostał "w spadku" po prostytutce. Jadzia wprowadza Firsta na nowo w "świat ludzi", stopniowo ukazując mu dobre, jak i złe aspekty człowieczeństwa i uświadamiając mu, że  człowieczeństwo nadal w nim siedzi i pragnie na nowo się odrodzić.


                                                   - Bo może wcale jej nie kochałeś. 
                                                   - Bo może.
                                                   - W każdym razie... nie okazywałeś jej uczuć.
                                                   - Bo może.
                                                   - Co: bo może?
                                                   - Bo może już nie potrafię.


Książka ta, to opowieść o samotności, żalu, smutku, tęsknocie oraz miłości, czyli wszystkich tych uczuciach które czynią nas ludźmi. Tak jak to na J.J. Kolskiego przystało - jest to opis wszelakich ludzkich i społecznych patologii w najlepszym wydaniu. Autor raczy nas opisami środowiska alfonsów, morderców, gangów czy zdrad czyniąc to w dosłowny, naturalistyczny sposób. Ukazana jest tu szara rzeczywistość i gorzka prawda o życiu. Jednak mimo wszystko, jest to również książka o radości, miłości i nadziei. 


Tak, jak i w innych tworach autora - tak też i ta książka posiada to "COŚ" charakterystycznego, COŚ, co sprawia, że o czymkolwiek jej fabuła by nie była, to  to i tak będzie czymś niezwykle ciekawym, czymś, od czego niesamowicie trudno jest się oderwać. Jego proza mimo, że porusza trudne, ciężkie tematy, nierzadko również tematy tabu - sprawia wrażenie lekkiej lektury, której czytanie jest przyjemnością. To, na co warto również zwrócić uwagę, to fakt, że tak jak i w Dwunastu słowach, tak i tutaj czytając miewamy wrażenie, że oglądamy film, co zapewne jest wynikiem kunsztu i reżyserskiego doświadczenia autora. Nie brakuje w niej również niezwykle wymownych, dwuznacznych i inteligentnych dialogów.

To, co niekoniecznie wpadło w mój gust, to niektóre dosyć nierealne sytuacje występujące w treści oraz niepotrzebna według mnie antropomorfizacja niektórych zwierząt (kuna czy rosomak). 

Podsumowując,  do książki podeszłam pełna entuzjazmu i zaufania do autora, gdyż byłam niemal pewna, że się nie zawiodę. I mimo, że Dwanaście słów przypadło mi do gustu bardziej, to na Las, 4 rano się nie zawiodłam!  Jest to książka, którą mogę polecić nie tylko fanom Jana Jakuba Kolskiego w jego filmowych czy literackich poczynaniach, lecz również każdemu, kto chciałby sięgnąć po coś "innego", nieszablonowego oraz coś, co porusza ciężkie tematy,  których zazwyczaj się unika i o nich milczy.


Moja ocena: 8/10
Ilość stron: 230
Wydawnictwo: Wielka Litera


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 
 


 



Read More

piątek, 22 lipca 2016

38. Christine von Brühl - Jak przestałam być arystokratką



Zapewne wielu z nas uważa/uważało, żę arystokracja to w dzisiejszych czasach stan, który "wymarł śmiercią naturalną", jednak niewielu wie, że stan ten nadal istnieje i co więcej - ma się dobrze. Dzisiejszym obiektem recenzji będzie książka Christine von Brühl o wymownym tytule - Jak przestałam być arystokratką...

Zacznę tradycyjnie od autorki, na temat której wiedzę serwuje nam tylna okładka książki. Dowiadujemy się z niej między innymi tego, że hrabina Christine von Brühl pochodzi z rodu Henryka von Bruhla, który zwykł być ulubieńcem króla Polski i Saksonii - Augusta III Sasa. Ojciec autorki był dyplomatą, przez co hrabina wychowywała się w różnych miejscach na świecie, m.in. urodziła się w Ghanie, a późniejsze dzieciństwo spędziła w Londynie, Brukseli, Bonnie a nawet w Warszawie. Z wykształcenia jest slawistką a z zawodu dziennikarką i pisarką.

Tytuł książki jest adekwatny do jej treści, która opowiada historię młodej arystokratki, która przyzwyczajona do życia w tradycji, wśród innych osób wyższych "rodem" odnalazła nową część siebie, część, która kocha wolność, spontaniczność i nietuzinkowość. Hrabina opowiada o swych losach w pierwszej osobie, skupiając się przede wszystkim na  swej miłości do artysty ze wschodnich Niemiec - Schrata, który nie dość, że nie pochodził z arystokracji, to do tego pochodził z innej grupy wyznaniowej. Nasza bohaterka opisuje drogę do spełnienia swego szczęścia i miłości, ale również drogę pełną wyrzeczeń i nieprzyjemności. Christine jest rozdarta pomiędzy dwoma światami- arystokracji i życiem "pozastanowym". Tęskni za arystokracją, z którą przede wszystkim wiązała się rodzina, bliscy, tradycja, ale też i "arystokrackie" rozrywki, takie jak wystawne bale, czy uroczystości rodzinne. Z drugiej strony jednak przywiązana jest również do "świata zwykłych ludzi", w którym wbrew tradycji podjęła pracę zawodową jako dziennikarka, zamieszkała na stałe we wschodnich Niemczech, świeżo po upadku Muru Berlińskiego, a przede wszystkim - znalazła miłość do mężczyzny, jednak mężczyzny, z którym stała relacja wiązała się z utraceniem pozycji szlacheckiej.


W książce znajdziemy multum opisów tradycji, zasad, przeszłości wiążącej się z arystokrackim stanem. Dowiadujemy się o tym, jak funkcjonowali po zakończeniu I Wojny Światowej, po której stracili wszystkie przywileje oraz o tym, jak dbano o to, by te więzi krwi i rodu utrzymać. Oprócz opisów balów, uroczystości rodzinnych takich jak wspólnie spędzane święta czy śluby dostajemy również sporą dawkę wiedzy na temat tego, jak arystokraci funkcjonują w swym hermetycznym kręgu, jak nawzajem się poznają oraz jak wygląda ich życie towarzyskie i utrzymywanie relacji.

Oprócz tego, jak żyje ten specyficzny stan, autorka również pisze wiele o barierach, które są nieuchronne dla związku takiego jak jej. Jako główne bariery oprócz tych rodowych wymienia przede wszystkim bariery religijne. Ona, jak większość niemieckiej arystokracji została wychowana w wierze katolickiej, a on, mimo, że z wyboru ateista - z pochodzenia Świadek Jehowy. Religie te wzajemnie się wykluczają chociażby brakiem obchodzenia wspólnych świąt, czy niemożliwością zawarcia małżeństwa w Kościele, które u rodów z tradycją swą niezwykle ważne. Autorka porusza również problem aranżowanych małżeństw, które nadal nie są rzadkością - zaczynając od plemion czy rodów Indyjskich - kończąc na arystokracie. W oczach tych ostatnich takie małżeństwa z rozsądku, nie z miłości są jedynym sposobem na zachowanie ciągłości rodu. Warto również zwrócić uwagę na problem terytorialny. Ona, wychowana na "zachodnioeuropejską" modłę wkracza w świat surowy, "drugiego świata" Europy. Ze swobodnego ekonomicznie kraju przeprowadza się nagle do komunistycznej Polski, a później do Drezna i Berlina, które w tamtych czasach były postkomunistycznymi relikwiami. 

"Jesteśmy dziećmi gruzowisk, znamy wszystkie zakamarki tego zmarnowanego miasta - na ziemi i pod ziemią"


Podsumowując, jest to ciekawa pozycja, w której autorka wprowadza nas w świat arystokracji, jej tradycji i mentalności, ale również ukazująca to, z czym musi się liczyć "buntowniczka", którą w oczach swych bliskich niewątpliwie była. Ukazuje również miłość będącą bezsprzecznym szczęściem, które łamie bariery i prędzej czy później skłania do  pojednania. To, co mogę uznać za minus (jednak nie dla każdego minusem będzie) to lekki niedosyt, gdyż w książce pojawia się tylko jeden wątek oraz fakt, że było to niezmiernie mało dialogów, a większość to opisy czy przydługawe przemyślenia i wspomnienia wdzierające się między "akcję". Jest to jednak powieść spokojna, napawająca optymizmem. Język autorki jest dosyć konkretny, barwny, nieco iroznizujący, jednak to jest jej wielkim atutem. 

Książkę mogę polecić każdemu, kto wierzy w moc miłości oraz interesuje się losami arystokrackich rodów. 


Moja ocena: 7/10
Ilość stron: 216
Wydawnictwo: Prozami


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu 

Read More

środa, 20 lipca 2016

037. Marta Guzowska - Chciwość.


Witam! Ze względu na sprawy związane z aplikacją na studia niestety nie dysponowałam taką ilością czasu, która pozwoliłaby mi swobodnie poruszać się po blogu i czytać, dlatego przepraszam za moją wcześniejszą nieobecność. Na szczęście już po wszystkim (na korzyść dla mnie :D) i mogę znowu zabrać się za książki, dlatego zapraszam na recenzję książki "Chciwość" Marty Guzowskiej


Zacznę od kilku słów na temat autorki. Marta Guzowska z wykształcenia i zawodu jest doktorem archeologii, a w wolnej chwili poświęca się pisarstwu. Wraz z momentem dostania Nagrody Wielkiego Kalibru za powieść "Ofiara Polikseny" autorka zapewniła sobie miejsce jednej z czołowych polskich autorek kryminalnych. Autorka również  mówi, że jako archeolog nie trzyma się swoich korzeni, nie są one dla niej tak ważne, ponieważ bada korzenie całych cywilizacji, co też wyraźnie widać w tym, jak przedstawieni są główni bohaterowie "Chciwości"


Główną bohaterką książki jest Simona Brenner, podobnie jak i autorka - również jest doktorem archeologii. Oprócz ciężkiej pracy na słońcu, grzebania w piachu, skałach, wydawania ekspertyz i bycia specjalistą od starożytnej biżuterii nasza pani archeolog zajmuję się jeszcze jednym fachem, a mianowicie jest... złodziejką. Sama siebie nazywa profesjonalistką w swoim fachu, potrafi niepostrzeżenie kraść starożytne dzieła sztuki, a później zarabia na sowitych prowizjach. Simona to wbrew pozorom kobieta z zasadami - szczególnie trzyma się swych złotych 11 reguł złodziejki, które poznajemy na samym początku książki. Bohaterka skrupulatnie się ich trzyma przy każdym, nawet najmniejszym zleceniu. Warto również zwrócić uwagę na jej cyniczne i sarkastyczne podejście do życia, pozbawione wszelkich utopijnych nadziei, twarde stąpanie po ziemi.

Prawidłowa akcja zaczyna się toczyć w Turcji, a dokładnie w Troi, a raczej w tym, co po niej pozostało. Simona szuka tam starożytnego diademu Heleny Trojańskiej, za który ma zgarnąć grube miliony. Początkowo wydaje jej się, że zlecenie wykona bez żadnych komplikacji, jednak szybko sytuacja odwraca się o 180 stopni. Pewnego dnia otrzymuje paczkę, w której znajduje odcięty palec swojego byłego kochanka, również archeologa. Simona niechętnie i nie dowierzając stopniowo angażuje się w sprawę ratowania archeologa. Z czasem wraz z "misją" naszej bohaterki zaczyna dziać się wiele nieplanowych rzeczy, m.in fakt, że nie jest jedyną osobą polującą na diadem, zaczyna jej towarzyszyć zakochany w niej aczkolwiek tajemniczy mężczyzna, który również należy do tej samej grupy archeologów w Troi i zaczynają ją ścigać zdeterminowani mordercy. 

Cała akcja książki toczy się w różnych miejscach, rozpoczynając od tureckiej Troi, poprzez greckie wyspy takie jak Lesbos, Lemnos, Samotraka aż po Muzeum Puszkina w Moskwie. Wraz z tymi miejscami książka serwuje nam wspaniałe opisy zarówno tych historycznych miejsc, jak i centra wysepek czy życia na tureckiej prowincji. Warto również zwrócić uwagę na fakty historyczne zawarte w książce, które sprawnie i subtelnie mieszają się z literacką fikcja, jest to nie lada gratka dla miłośników historii. Poznajemy tutaj prawdziwą historię odkrycia Troi, przełomowego wydarzenia zarówno dla archeologów, historyków jak i filologów, gdyż właśnie w tym momencie Troja dotychczas uważana za fikcyjną osadę Homera okazała się być realnym, starożytnym miastem. W książce pojawiają się również zgodne historycznie postacie takie jak archeolodzy Heinrich Schliemann czy Wilhelm
Dörpfeld, czyli osoby odpowiedzialne za odkrycie tego miejsca. Oprócz rzeczywistych postaci są też zawarte realne przedmioty odnalezione w tamtym czasie, między innymi przewijający się przez całą książkę diadem Heleny oraz część skarbu Priama, które możemy dziś podziwiać w Moskwie. 


"Chciwość" pełna jest zagadek z przeszłości - zarówno tej najdawniejszej starożytnej jak i tej mniej odległej, jak wykopaliska w pierwszej połowie XX. wieku. Nie brakuje w niej również mrocznych spisków czy surowego, naturalistycznego i "niewypacykowanego" klimatu. Dialogi również w książce wyszły realistycznie, tak jak na archeologa cynika przystało. Książka obfituje również w liczne zwroty akcji, niespodzianki uczące zarówno bohaterkę jak i nas - by ufać tylko sobie i zawsze próbować. W treści często również jest mowa o złocie, chciwości i jego uzależniającej mocy - mocy która potrafi wpędzić do grobu niejednego, bo przecież każdy w obliczu złota pragnie go jak najwięcej. 
 
O samych postaciach, pomijając ich charaktery wiemy niewiele. Tak jak na początku recenzji przytoczyłam słowa autorki, mówiące o tym, że archeolog nie przywiązuje się do korzeni - tak tez słowa ta mają swoje odzwierciedlenie w książce. Bohaterzy są pozbawieni szczegółowych detali, takich jak miejsce pochodzenia, życie rodzinne czy różne prywatne szczegóły. Dzięki temu by oceniać każdego z nich jesteśmy zdani na ich słowa i postępowanie. 


Podsumowując, jest to naprawdę dobry thriller w polskim wydaniu. Całość książki trzyma ponadprzeciętny poziom, a sam jej styl niezwykle wciąga i nie pozwala oderwać się od lektury. Jako, że sama interesuję się historią i archeologią - jest to dla mnie pozycja idealna jeżeli chodzi o ten gatunek, gdyż nie brakuje tu faktów historycznych, dozy fikcji, morderstw czy wspaniałych scenerii w tle. To, co mogę również uznać za jej zaletę, to fakt, że akcja toczy się bardzo szybko, nigdy nie zwalnia, a opisy nie są uciążliwe. Jedyne, co mogę uznać za minus (jednak mało znaczący), to lekkie przeładowanie ilością wątków, informacji i zwrotów akcji), niemniej jednak jestem pewna, że prędzej czy później sięgnę po pozostałe książki autorki. Tymczasem mogę ją polecić każdemu miłośnikowi thrillerów, akcji, mrocznych zagadek i przeszłości. 


Moja ocena: 9/10
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Burda




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu



Read More

poniedziałek, 11 lipca 2016

036. Karen Foxlee - Kruchość skrzydeł




Dziś przejdę do recenzji książki, którą co prawda przeczytałam już tydzień temu, lecz z powodu pewnych wydarzeń dopiero teraz znajduję czas, by ją zrecenzować, zatem zapraszam!


Tak jak w tytule - obiektem recenzji będzie książka australijskiej pisarki - Karen Foxlee o intrygującym tytule Kruchość skrzydeł. Co prawda ksiązka została wydana już w 2009 roku, a jej oryginalny tytuł to The anatomy of wings, jednak dopiero w 2016 roku została przetłumaczona na język polski. Książka ta spotkała się z uznaniem, o czym świadczą liczne nagrody takie jak: Commonwealth Writer's Prize, Dobbie Literary Award czy Queensland Premier's Literary Award. Moim zdaniem? Całkowicie zasłużenie.


Akcja toczy się w małym górniczym miasteczku w Australii, gdzie mieszka dziesięcioletnia Jennifer Day, która towarzyszy nam przez całą książkę. Ta powoli wkraczająca w wiek dojrzewania dziewczynka opowiada o samobójczej śmierci swojej nastoletniej siostry Beth oraz o tym, jak straciła swój śpiewający głos. Dziewczynka wraz ze swoją przyjaciółką Angelą tworzy Księgę wskazówek, która ma być kluczem do odnalezienia głosu i przyczyn śmierci starszej siostry. Jennifer opowiada o życiu całej swojej rodziny zarówno przed, jak i po śmierci Beth. W jej opowieściach subtelnie ukazują się etapy całej tragedii. We fragmentach opowiadających o przeszłości widać cały proces upadku tej młodej dziewczyny. Rozpoczynając od stopniowej zmiany zachowania nastolatki z przykładnej uczennicy, córki i siostry w wyrachowaną i wulgarną buntowniczkę, a kończąc na przypadkowym seksie, upijaniu się, narkotykach, ucieczkach z domu, aż w końcu na popełnieniu samobójstwa. W części opowiadającej o "poszukiwaniu zagubionego głosu" natomiast widać to, jak po tym wszystkim z żałobą i poczuciem winy radzi sobie każdy z rodziny, albo raczej o tym, jak każdy przestaje dawać sobie z tym radę. 


Cała książka cechuje się niezwykle poetyckim, a zarazem prostym językiem, mimo, że narratorem jest dziesięciolatka. Dziewczynka przedstawia otaczający ją świat w dosłowny, ale zarazem niesamowicie wdzięczny, niewinny i czarujący sposób. Mimo, że jest to opowieść o śmierci, chorobie, depresji i bezradności, to jednak sam ciąg wydarzeń i sposoby bohaterów radzenia sobie z nimi przepełnia czytelnika nadzieją i spokojem.


 "Mówiła mi rzeczy, które sama kiedyś usłyszała od swojej mamy, na przykład że gdy jestem niezadowolona z wyhaftowanego kwiatka, to powinnam go odpruć. I tak samo jest z życiem. Jeśli jest się z niego niezadowolonym, to należy je odpruwać, aż znajdzie się miejsce, gdzie popełniło się błąd, i trzeba je poprawić. Wszystko można naprawić. Nic nie jest nieodwracalne. "

Co do bardziej przyziemnych kwestii, ale również istotnych, takich jak dialogi - to muszę przyznać, że to chyba pierwsza książka od dłuższego czasu, w której napisane są one w sposób naturalny i jak najbardziej rzeczywisty. Mimo, że akcja toczy się w latach '80, to wydarzenia przestawione w niej wydają się być uniwersalne i bliskie każdemu z nas. Mimo, że w książce poruszane są niezwykle ciężkie tematy, nadal czytanie jej sprawia wrażenie lekkiej lektury. Warto również zwrócić uwagę na charaktery i zachowania postaci, które są tutaj różnorodne i złożone. Jeżeli chodzi o bardziej techniczne aspekty - to n brakuje mi tutaj regularnych rozdziałów (owszem, książka jest podzielona na pewne części, jednak jest to dosyć chaotyczne). Jednak ten minus redukuje okładka, która mnie zauroczyła.

Kończąc - tak jak wspominałam wcześniej - jest to książka poruszająca trudne tematy, tragedie i problemy, jednak myślę, że jest to niezwykle wartościowa lektura, która na pewno zostanie Wam w pamięci zarówno ze względu na jej treść, jak styl autorki. 

Moja ocena: 10/10
Ilość stron: 300
Wydawnictwo: Dobra Literatura 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania ksiązki serdecznie dziękuję wydawnictwu



i grupie wydawniczej Literatura Inspiruje
Read More

czwartek, 7 lipca 2016

035. 7 seriali na wakacje!



Witam!
Dziś będzie nieco luźniejszy post, a mianowicie poświęcę go SERIALOM, które polecam i które planuję obejrzeć/dokończyć w te wakacje. Co prawda wakacje powinniśmy spędzać na plaży i  Słońcu, ale skoro już znajdujemy czas na książki, to i seriale nikomu nie zaszkodzą! 




1 - GRA O TRON

Do obejrzenia: 6. sezon.

Serial ten pokochałam od pierwszych odcinków, które obejrzałam bodajże 3 lata temu. Pamiętam, że w przeciagu niecałego tygodnia pochłonęłam 2,5 sezonu. Z 3 co prawda było ciężej, jednak nadal trzymał poziom. Do Gry o Tron mam specyficzne podejście - nigdy nie oglądam odcinków po kolei, co tydzień jak są publikowane, a czekam, aż wydany zostaje cały sezon, dzięki czemu mogę się oddać przyjemności dwu-trzy dniowego maratonu z serialem! W planach mam również zacząć czytać książkową podstawę, która zainspirowała twórców serialu. 



 2 - ZAGUBIENI

Do obejrzenia: 6., ostatni sezon. 

Tego serialu chyba również nie muszę nikomu przedstawiać, gdyż swego czasu był bardzo popularny. Co prawda jego produkcja skończyła się prawie 10 lat temu, to jednak mam do niego ogromny sentyment. Nie wiem, czy wspominałam już to kiedyś, ale ten serial swego czasu stał się obiektem jednej z moich największych obsesji :D. Przestałam go oglądać mniej więcej 8-7 lat temu kończąc bodajże na początku czwartego sezonu. Kończąc matury postanowiłam sobie zrobić mały throwback do wczesnej młodości i wielkiej miłości i pochłonęłam wszystkie sezony od początku. Do obejrzenia pozostał mi ostatni, szósty!



3 - TEORIA WIELKIEGO PODRYWU

Do obejrzenia: 2 sezon. 

Serial ten nie jest może tak popularny jak poprzednicy w poście, jednak zawiera dosyć liczne grono fanów. Co prawda kiedyś nie byłam jego miłośniczką, jednak potrzebowałam czasu, by go docenić i polubić. Zaczęłam oglądać go od początku, w chwili obecnej rozpoczęłam drugi sezon, dlatego do końca wakacji mam w planach go dokończyć! Co do samego serialu to posiada on dosyć zwariowany, inteligentny humor. Ciekawe, różnorodne postacie. Kreacja postaci Sheldona Coopera, czego chcieć więcej? Obowiązkowa pozycja na serialowej liście każdego geeka! 


 4 - GIRLS

Do obejrzenia: 2 i 3 sezon. 

W przeciwieństwie do pozostałych - serial ten jest mało popularny w Polsce. A szkoda. Przedstawia losy czterech dziewczyn, które każda jest osobnym indywiduum pełnym sprzeczności, drugiego dna i charakteru. Jest to chyba pierwszy serial, w którym postacie są ukazane meganaturalistycznie. Przez swój naturalizm, w tym np. sceny rozbierane jednej z aktorek o plus sizowej figurze serial ten uznawany jest za kontrowersyjny. Ja osobiście tak nie uważam, gdyż w dzisiejszym kulcie perfekcyjności takie coś jest potrzebne, szczególnie w kształtowaniu świadomości młodych kobiet. Jest to serial pokazujący niedoskonałości, niepowodzenia,  zagubienie młodych ludzi, ale również autentyczną radość, która kradnie serca odbiorców. To, za co najbardziej go cenię, to za brak kompleksów i sztuczności i mogę go polecić KAŻDEJ dziewczynie która wchodzi w dorosłość lub jest młodą osobą dorosłą, na polepszenie samopoczucia jak i jako swoistą "terapię". 
Co do sezonów, to jest ich bodajże 5, jednak na te wakacje zaplanowałam drugi i trzeci.


 5 - Z ARCHIWUM X

Do obejrzenia: 3. sezon.

Serial ten przez młodsze pokolenia może być mgliście rozpoznawany, jednak dla osób, których pamięć sięga lat 90. i wczesnych latach XXI wieku na pewno dobrze znany. Jeżeli nie z samej fabuły, aktorów, to na pewno z motywu kosmitów  i  chyba najbardziej charakterystycznego intra  w serialach.  Serial oczywiście nie jest tylko o kosmitach, co nie zmienia faktu, że wątek ten jest istotny.
To serial, które miał swoje początki we wczesnych latach 90., a którego ostatni sezon po kilkunastoletniej przerwie ukazał się w styczniu tego roku.  Serial ten darzę sentymentem, do dziś pamiętam jak jego czołówka we wczesnym dzieciństwie mnie przerażała :D. Teraz już podchodzę do niego z dystansem jednak nadal trzyma poziom. Pewnie niektórzy z Was zauważą, że mówię o nim dosyć często, jednak to, że dopiero tkwię w 3 sezonie nie wynika z mojego lenistwa, a faktu, że serialem tym się delektuję i nigdy nie oglądam go na siłę, tylko i wyłącznie dla uczy dla ducha i ciała. 



6 - WIKINGOWIE


Do obejrzenia: końcówka 3. i 4. sezon. 

O tym serialu też już się sporo rozwodziłam w blogosferze. Co tu powiedzieć? Uwielbiam pogańskie, historyczne i mitologiczne wątki, szczególnie nordyckie, więc serial z samego założenia idealny. Co więcej dodać? Świetne, staranne wykonanie, ciekawa fabuła (która nie wiem czy wiecie, ale jest zainspirowana prawdziwą historią Ragnara Lodbroka, o którym myślę, że prędzej lub później napiszę na blogu :) idealny dobór aktorów. Iiiiiiiiiiiiii uwierzcie mi JEST  na czym oko zawiesić, szczególnie na ciele Clive'a Standena, który w serialu wciela się w dosyć niepokornego brata Ragnara - Rollo :D. Serial idealny dla sympatyków historii, mitologii, Skandynawii, brodaczy i dobrych, oryginalnych produkcji.

 7 - PRZYJACIELE

Do obejrzenia: 1. sezon.

Tego serialu chyba również nie muszę nikomu przedstawiać. Przez jednych nazywany królem seriali, przez drugich tandetną produkcją. Ja nie będę się tutaj rozwodzić nad głębią fabuły, ponieważ oglądam go przede wszystkim dla humoru, odstresowania, nie do przeżywania wyższych stanów i emocji. Jest to kolejny serial, który zapadł mi w pamięć we wczesnym dzieciństwie i kolejny, do którego mam sentyment. Myślę, że dotąd obejrzałam jakieś 70% wszystkich odcinków, jednak niestety nigdy po kolei, sezon po sezonie. Dlatego żeby sobie to wszystko poukładać planuję oglądać go chronologicznie. Ile dam radę obejrzeć w wakacje? Nie wiem! Jednak minimalnie zakładam pierwszy sezon :).  



 ___________________________________________________________________

To już koniec tego serialowego "projektu denko" w moim wykonaniu, mam nadzieję, że to, co zaplanowałam uda mi się dokończyć w przeciągu tych wakacji ( w końcu mam je do października). Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i podzielicie się serialami, które Wy wielbicie i aktualnie oglądacie! 
Read More
Technologia Blogger.
Ładowanie...

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena