poniedziałek, 20 lutego 2017

59. Sylvia Day - Tylko Cross



Przez ostatnie dni nie pojawiały się żadne nowe wpisy, związane to było głównie z nerwowym wyczekiwaniem wyników egzaminów, ale też i lekkim opóźnieniem w czytaniu, ponieważ ciągle jeszcze kończyłam książkę.

Nadszedł dzisiaj czas na recenzję książki "Tylko Cross", autorstwa Sylvii Day. Książka ta jest finałem pięciotomowego cyklu "Crossfire" opowiadającego o (często pokręconych) losach Evy (już Pani Cross) i Gideona. 

Śmiem twierdzić, że pod względem fabuły jest to najlepsza część cyklu. Zawiera wiele ciekawych wątków, tajemnic, nie jest przesłodzona, a i kryje w sobie również odrobinę mroku. O ile pierwsze 200 stron wydaje się sprawiać zgubne wrażenie - statycznej opowieści, o tyle ostatnie 200 stron to akcja rozwijająca się w niewiarygodnie szybkim tempie, a odstawienie ciekawości  i książki na bok graniczy z cudem.

To, na co tak często narzekałam w tomach poprzednich - brak dynamiki czy irracjonalne zachowanie bohaterów w przypadkach wystawiania ich związku na próbę przetrwania - tutaj przybrało zupełnie inne tory, oczywiście w pozytywnym sensie. Zagadka goni zagadkę, tajemnica tajemnicę, a i relacje głównych bohaterów z otoczeniem rodzinnym, które wcześniej bywały dosyć podupadłe - tutaj się polepszają. Eva i Gideon w końcu zwalczają  demony z przeszłości, które uniemożliwiały im prawidłowe funkcjonowanie w obecnym świecie.

Wracając do aspektu "słodkości", o którym wspominałam wcześniej, tutaj nie doświadczymy monotematyczności i przewidywalności jak w poprzednich tomach. Ba! Nawet przez pierwsze 200 stron nie ma żadnej sceny seksu! W końcu otrzymałam to, czego tak wyczekiwałam po bardzo dobrym tomie drugim - akcję i jej zwroty, dynamikę oraz tajemnicę. 

To, na co jednak pragnę się przyczepić, to... korekta i tłumaczenie, które... leży i sprawia wrażenie, że zostało wykonane przez inne osoby niż w poprzednich częściach (a tak nie jest). Jako, że z językiem angielskim mam do czynienia na co dzień, na studiach, ja naprawdę rozumiem, że istnieją w języku tym frazy, które nie mają swoich polskich odpowiedników, ale na litość boską, starajmy się wtedy użyć choć trochę zbliżonego polskiego ekwiwalentu zamiast tłumaczyć słowa dosłownie, lub urywać zdania, tworząc formy leksykalne, które kompletnie nie mają sensu... Kolejną sprawą jest cała masa literówek, które nie występują sporadycznie, by można było przymknąć na to oko, a notorycznie. Być może jest to za sprawą tego, że książka została opublikowana niedawno i jest to pierwsza polska edycja, jednak mimo wszystko, osoby odpowiedzialne za korektę powinny zwrócić na to uwagę.


Podsumowując zarówno ten tom jak i całą serię, jest to bardzo dobry finał cyklu, który różni się od pozostałych, które na tle tego, jak i Płomienia Crossa wypadają średnio.  Serię tę jednak mogę śmiało polecić każdej kobiecie, która od czasu do czasu ma ochotę na lekkie, przyjemne babskie czytadełko ;-). Często również słyszę sceptyczne głosy traktujące wszystkie powieści tego typu jedną miarą, będąc często porównywane do słynnej serii o Grey'u. By rozwiać wątpliwości (a jestem osobą, która miała do czynienia z obiema seriami) śmiało mogę stwierdzić, że porównując ją do słynnej serii o Greyu, Grey przy Crossie wypada cienko. 
Moja ocena: 7.5/10
Ilość stron: 469

Od listopada, wszystkie części tej wyróżniającej się na tle kobiecych powieści erotycznych serii, dostępne są w formie pakietu wszystkich pięciu tomów prosto od wydawnictwa

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu
http://www.wielkalitera.pl/nowosci/id,152/pakiet-dotyk-crossaplomien-crossawyznanie-crossawybor-crossatylko-cross.html
 


LINKI DO RECENZJI POPRZEDNICH TOMÓW
Read More

poniedziałek, 13 lutego 2017

58. Wojciech Zembaty - Głodne Słońce. Dymiące zwierciadło.







Wyobraźcie sobie, że losy historii postanowiły potoczyć się zupełnie innymi torami, a europejscy konkwistadorzy nie zdołali podbić obu Ameryk i ich rdzennych ludów, które przez ostatnie lata stały się wielkimi potęgami. Taką właśnie historię serwuje nam Wojciech Zembaty w pierwszym tomie swego cyklu Głodne Słońce.  
Porażka Europejczyków mimo wszystko jednak nie uratowała Azteków, którzy aby zgładzić Białoskórych sprowadzili Klątwę, za którą zapłacili najwyższą cenę - również ginąc. Setki lat później, pozostałe i mniej istotne plemiona urosły do rangi dwóch zwaśnionych i potężnych królestw - Tlaszkali i Kruzów. Jak nietrudno się domyślić, nadchodzi kolejna wojna między tymi dwoma ludami, a autor ukazuje nam przygotowania do niej z perspektywy dwóch królestw.

Ze strony Kruzów poznajemy takie postacie jak Tennok, książę i najstarszy żyjący syn Maczuraia, władcy Yugal bezpośrednio podlegającego imperium Przymierza, którym włada Quinatzin - młody i ambitny władca, który pragnie (często kontrowersyjnych) reform. Poznajemy również rówieśnika Tennoka - Harana, który niestety nie miał tyle szczęścia w życiu, wychowując się jako podrzutek w rodzinie barbarzyńskich Druazzi, później trafiając w niewolę do miejsca, z którego już nikt nie wraca - Dołów. Losy młodzieńców oczywiście w pewnym momencie opowieści się splatają, a Haran, wdzięczny Tennokowi za odwleczenie jego nieuchronnie zbliżającej się egzekucji zadeklarował mu swoją lojalność i został jego ursem. Młodzieńcy wkrótce mają jednak doświadczyć wojny na własnej skórze, wstępując w pułki Jaguarów w kampanii mającej na celu podbicie Tlaszkali.

Najważniejsze postacie Tlaszkali to przede wszystkim ich młoda i piękna królowa Leyre, która znudzona swym życiem i będąc pod presją ojca, postanawia odegrać kluczową rolę w polityce królestwa. Poznajemy również Szaratangę, zwanego również Lwem Labiryntu, który jest żywą legendą i bohaterem wojennym tego kraju, na boku będąc kochankiem królowej. Ciekawą postacią ze strony Tlaszkali jest również ich uczony, Kiliretha, któremu za zadanie powierzono badanie tajemniczej substancji używanej przez Kruzów - braazatalu.

To właśnie braazatal, zwany również żywicą jest najbardziej pożądanym surowcem w świecie nam przedstawionym. Pożądają go Kruzańscy wojskowi do produkcji broni, bogaci narkotyzujący się nim, Tlaszkalanie pragnący dorównać technologii wojennej Kruzom, a przede wszystkim Zjadacze - mistyczne kreatury żyjące w ciemnościach i budzące grozę wśród ludzi.

"Nic tak nie łączy ludzi jak trucicielstwo, masowe mordy i zdrada."

Ofiarna krew na ołtarzach, upodobanie do przedmiotów z ludzkiej skóry, rytualne mordy czy dworskie intrygi to ciągle przewijający się wątek w powieści. Nie brakuje tutaj również wojen, walk o przetrwanie, mrocznych miejsc, waśni między kapłaństwem a władzą, czy także lojalności, odwagi, męstwa i wątku miłosnego. 

"Gdyby miał ogonek, merdałby. Jego pan uśmiechnął się dobrotliwie. Podobał mu się ten zapał. Nie ma to jak mord albo dwa, by usprawnić motywację w zespole."

Jeżeli chodzi o język, to autor w nim nie przebiera, nazywając rzeczy po imieniu i świetnie dobierając styl do otaczającego środowiska i statusu.


"Nie! Nie zrobisz dziś awantury, nie rozładujesz się w wariackim gniewie, który wrósł w ciebie jak trująca cysta, zastąpił nadzieję i miłość. Nie jesteś wrakiem."

Mimo wszystko jednak ideały nie istnieją, więc muszę przyczepić się do paru rzeczy. Liczne i trudne zarówno w wymowie jak i czytaniu nazwy miejsc i bohaterów to coś, co w książce tej potrafi wpędzić w niemałe zakłopotanie. Na szczęście autor chyba jest tego świadomy, dlatego na końcu zamieścił dla czytelników ściągawkę z opisem najważniejszych postaci i ich roli. Kolejnym minusem jest również fakt, że w fabułę ciężko jest się  “wgryźć”. Mi osobiście zajęło to ponad 200 stron, w których ciężko było mi się połapać i odnaleźć. Jednak uwierzcie mi, NAPRAWDĘ WARTO jest przez nie przebrnąć, gdyż w późniejszej fazie historia ta pochłonie Was w całości.

"Nagle pojął, że już zawsze będzie błądził w gęstwinie swej własnej duszy. "

Podsumowując, nie często poruszany wątek rdzennych plemion obu Ameryk, staranny i dopracowany świat to świeży i niezwykle ciekawy powiew na polskiej arenie książek fantastycznych. Surowość i brutalność w pewnych momentach może być aż nazbyt dobitna, jednak mimo wszystko cała ta historia jest jedną wielką wielowątkową i niezwykle ciekawą przygodą, która aż się prosi o kontynuację, która swoją drogą ma zostać opublikowana wiosną tego roku!


Moja ocena: 7,5/10
Ilość stron: 539


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu


 
Read More

niedziela, 12 lutego 2017

57. IMPROVE YOUR LISTENING SKILLS, czyli 6 darmowych stron wspomagających rozumienie tekstu słuchanego.


Już jakiś czas temu zapowiadałam rozpoczęcie nowej serii wpisów poświęconej nauce języka angielskiego, a i też nie tylko samymi książkami człowiek żyje. Niestety, z czasem, jak i z motywacją przez ostatnie miesiące było różnie, dlatego dopiero teraz, po skończonych egzaminach i przy chwili wolnego czasu mogę coś zrobić w tym kierunku. 

Nauka tego języka od zawsze sprawiała mi przyjemność (i na szczęście nadal to robi), dlatego chciałabym podzielić się z Wami moimi poradami, materiałami i ciekawymi patentami przydatnymi w nauce. Tak jak w tytule - dzisiejszy post będzie miał na celu przedstawienie Wam propozycji sześciu darmowych stron, które w zależności od poziomu zaawansowania, tematyki i formy mają na celu ułatwienie, usprawnienie i ćwiczenie umiejętności rozumienia ze słuchu. Link do stron możecie otworzyć klikając na grafikę z nazwą.




https://lyricstraining.com/en


Jest to strona, na której możemy połączyć przyjemne z pożytecznym. Wybierając spośród tysięcy znanych (i tych mniej znanych) utworów i oglądając teledyski na bieżąco w luki wpisujemy brakujące usłyszane w piosence słowa. Strona ta nie raz uświadomiła mi, że teksty moich ulubionych piosenek nie zawsze pokrywają się z moim mniemaniem ze słuchu :D. Strona oferuje wiele gatunków muzycznych, zaczynając od popu, poprzez rap, punk czy jazz, aż po heavy metal. Dodatkowym plusem strony jest fakt, że zaraz po wyborze piosenki możemy wybrać swój poziom zaawansowania, który oczywiście jest wprost proporcjonalny z ilością słów do uzupełnienia. Pozytywnym aspektem jest również fakt, że mimo, iż "punktowo przegramy" dany utwór, nadal możemy próbować go uzupełnić i wysłuchiwać aż do skutku.


http://www.bbc.co.uk/learningenglish/english/features/6-minute-english

Jest to seria znanych i tworzonych od dłuższego czasu podcastów prosto od BBC. Tak jak w nazwie, są to sześciominutowe nagrania, w których usłyszymy rozmowy sympatycznych prowadzących Neila i Catherine. Nagrania te są kierowane dla średniozaawansowanych, jednak osoby, które nie zawsze czują się na siłach również mogą spróbować, gdyż zazwyczaj teksty są zrozumiałe i prowadzone na różne, ciekawe tematy. Plusem tych podcastów jest ich interesująca struktura, każdy rozpoczyna się pytaniem, na które odpowiedź dostaniemy dopiero po skończeniu słuchania. Znajduje się tu również niezbędna transkrypcja, w przypadku, gdy mamy wątpliwości co do usłyszanej frazy i słowniczek zawierający kluczowe i trudniejsze wyrazy wraz z wyjaśnieniem znaczenia, dzięki czemu trenujemy nie tylko słuchanie, ale i również poszerzamy słownictwo.


https://www.youtube.com/playlist?list=PLcetZ6gSk96-ayXj5thbTpbh2vHWpP08o

Tym razem nie jest to tradycyjna strona, a kanał, a ściślej playlista BBC Learning English zatytułowana "Tim's Pronunciation Workshop". Tak jak w tytule - sympatyczny prowadzący Tim zdradza i wyjaśnia nam różne zjawiska zachodzące w wymowie języka angielskiego, często spotykane w płynnej mowie. Zastanawialiście się kiedyś, czemu Brytyjczycy wymawiają pewne wyrazy czy zdania inaczej, niż zapisane jest to w słownikowej transkrypcji fonetycznej? Ten kanał rozwieje Wasze wątpliwości, gdyż w przystępny sposób wyjaśnia co i dlaczego wymawiane jest w sposób odbiegający od głównego schematu. Nagrania nie trwają długo, zwykle około 3 minut, prowadzone są w ciekawy, zabawny sposób i wielkim plusem są tu również przykłady wymowy native speakerów pochodzących z różnych zakątków Wielkiej Brytanii.

http://listenaminute.com/

Tutaj również nazwa nie jest myląca, są to trwające minutę podcasty na przeróżne tematy, które są ukazane  na liście w kolejności alfabetycznej. Co prawda wygląd strony nie jest szczególnie zachęcający, jednak to tylko nieistotna powierzchowność, gdyż znaleźć tu można bogate zasoby setek nagrań, a w raz z nagraniami multum ćwiczeń utrwalających i rozwijających różne umiejętności językowe. Plusem jest fakt, że wszystkie ścieżki dźwiękowe są dostępne do pobrania, tak jak i pliki PDF z zapisem transkrypcji czy ćwiczeniami.

http://learnenglish.britishcouncil.org/en/britain-great

Britain is great to seria kilkunastu filmików w ramach British Council, oscylujących w tematach kulturalnych i społecznych Wielkiej Brytanii. Przeznaczone są one dla osób ze średnią i średnio-zaawansowaną znajomością języka, jednak również zaawansowani znajdą tutaj coś ciekawego. Atrakcyjność tematów, dobra jakość filmików i przede wszystkim krążenie wokół Wielkiej Brytanii to coś, na co powinna trafić każda osoba pragnąca polepszyć zarówno swoje skille językowe, jak i interesująca się tym krajem. Oprócz samego nagrania, znajdziemy tutaj również przydatne ćwiczenia i transkrypcję. Niestety, minusem strony jest fakt, że niestety, ale jej zasoby nie są dostępne do pobrania. Twórcy wynagradzają nam jednak ten fakt możliwością komentowania i dzielenia się opiniami czy też wątpliwościami na temat materiałów z innymi użytkownikami z całego świata.

http://learnenglishteens.britishcouncil.org/skills/listening-skills-practice

Podobnie jak poprzednia propozycja, są to zasoby British Council. Tutaj jednak mamy do czynienia tylko z nagraniami dźwiękowymi i są one przeznaczone dla osób z niższym poziomem zaawansowania (od A1 do B2). Poruszane są tu przydane i używane na co dzień tematy i zwroty, takie jak jedzenie na mieście, wolny czas czy zakupy. Nagrania poprzedzają preparacje wprowadzające nas w tematykę, a po nagraniach mamy do wykonania  2 ćwiczenia, które sprawdzają nasze umiejętności i wiedzę zdobytą podczas słuchania. Zarówno nagrania, jak i transkrypcja, ćwiczenia i odpowiedzi są dostępne do pobrania. Myślę, że jest to idealna propozycja na "trening" przed egzaminem gimnazjalnym, czy  maturą z języka angielskiego na poziomie podstawowym. 



Mam nadzieję, że wpis okaże się być zarówno dla pasjonatów nauki tego języka jak i osób przygotowujących się do testów i egzaminów przydatny, a podane propozycje pomogą Wam rozwijać swoje umiejętności językowe.

Dajcie znać, czy podoba Wam się taka seria i forma wpisów i jeżeli macie jakieś pytania, propozycje i prośby dotyczące następnych w cyklu - piszcie śmiało, odpowiem i postaram się pomóc :) 






Read More

sobota, 11 lutego 2017

56. John Fowles - Hebanowa wieża



Tak jak w zapowiedziach - po LBA nadszedł czas na recenzję kolejnej książki. Jest to trzecia przeczytana przeze mnie pozycja w 2017 roku.

Przyznaję, że Hebanowa wieża autorstwa Johna Fowlesa zalegała na mych półkach od listopada 2015 roku i ciężko mi się było za nią zabrać z dwóch powodów. Pierwszym z nich był czas, a raczej jego brak, drugim natomiast był brak wystarczającej motywacji, gdyż książka ta na pierwszy rzut oka i opisem mnie szczególnie nie zaciekawiła.



John Fowles, to jeden z najwybitniejszych angielskich pisarzy XX. wieku. Cytując Newsweeka "Pisarstwo Johna Fowlesa to najwspanialsze wydarzenie w prozie angielskiej i amerykańskiej ostatniego półwiecza". Czy się z tym zgadzam? Ciężko stwierdzić, gdyż jak na razie zbiór pięciu opowiadań zatytułowany Hebanowa wieża jest jedyną pozycją z dorobku autora, z którą miałam styczność.

Hebanowa wieża, to zarówno tytuł antologii, jak i opowiadania otwierającego. Poznajemy w nim Davida, żonatego artystę tworzącego sztukę abstrakcyjną, który przybywa do Francji w celu poznania znanego i cenionego malarza Breasley'a, który jest specyficzną osobowością z nieugiętymi poglądami wiernymi sztuce tradycyjnej. Mężczyzna od samego początku gardzi swym gościem, dając mu do zrozumienia, że osoby tworzące abstrakcję to tchórze, a abstrakcja sama w sobie jest  ucieczką od konsekwencji i odpowiedzialności. David na miejscu oprócz starego malarza, poznaje również jego dwie "przyjaciółki", będące zarówno jego muzami, jak i "damami do towarzystwa". Bohater na początku nimi gardzi, niekoniecznie rozumiejąc to, co nimi kieruje, by sypiać z osiemdziesięcioletnim staruszkiem, jednak z czasem zaczyna je darzyć sympatią, z czego jedną z nich erotycznym pragnieniem. Z czasem mężczyzna dochodzi do momentu, w którym nie zważając na konsekwencje, w wyniku pierwotnej żądzy byłby w zdolny do zdrady. 


Eliduc to drugie opowiadanie w zbiorze. Jest to współczesna adaptacja romansu rycerskiego o Eliducu powstałego w średniowieczu, jednak mającego swe korzenie już w legendach celtyckich.

Niedobry Koko jest trzecim opowiadaniem. W historii tej starszy i doświadczony pisarz wynajmuje na czas pisania posiadłość na angielskiej wsi. Pewnej nocy zauważa, że w domu nie jest sam, a ktoś próbuje się do niego włamać. Mężczyzna zamiast podjąć jakąkolwiek akcję, wdaje się w dyskusję z niezdecydowanym i niezbyt zrównoważonym młodym rewolucjonistą włamywaczem.

Enigma to przedostatnia pozycja w zbiorze. W tym opowiadaniu pewien znany i ceniony prawnik znika w tajemniczych okolicznościach. Przedstawiona tutaj jest wnikliwa analiza zarówno zaginionego jak i całej jego rodziny. Sprawy podejmuje się młody, lecz doświadczony detektyw, który po tygodniach błądzenia dopiero po spotkaniu z dziewczyną syna zaginionego (którą z czasem zaczyna pożądać) zdaje się trafiać na właściwy trop.

Chmura to ostatnie, a zarazem chyba najbardziej chaotyczne pod względem stylistycznym opowiadanie. Anabell wraz z mężem Paulem, dziećmi, swoją siostrą Catherine i znajomymi Peterem i Sally wyjeżdża odpocząć i przedyskutować interesy w odległej posiadłości nieopodal lasu. Akcja głównie toczy się wokół nie do końca zrównoważonej psychicznie i pogrążonej w depresji Catherine, którą Peter, który odczuwa irytację związaną z nudą w jego związku z Sally, zaczyna pożądać. 

Autor wspomina, że zbiór początkowo miał zostać zatytułowany "Wariacje", jednak został odrzucony przez wydawców, dlatego nadał mu tytuł "Hebanowa wieża". Ja osobiście uważam, że pierwszy proponowany przez Fowlesa tytuł byłby bardziej adekwatny, gdyż tytuły opowiadań niewiele nam mówią o ich treści, a biorąc pod uwagę ich zróżnicowanie (szczególnie pod względem narracji) i fakt, że każde opowiada inną historię tytuł Hebanowa wieża nie daje nam wyraźnego zarysu.


To, co jednak łączy je wszystkie, to fakt, że w każdym (może z wyjątku Eliduca), autor kładzie duży nacisk na wagę wykształcenia. Rozumiem, jest  to istotne, jednak gdy wspomina się o tym średnio co dziesięć kartek, po czasie staje się... irytujące. Fowles zwraca również uwagę na poglądy polityczne, jako czynniki, które determinują  kontakty społeczne, wyraźnie dzieląc torysów i osoby o lewicowych poglądach. 

Ogólnie mówiąc, w opowiadaniach zbyt wiele się nie dzieje. Praktycznie każde z nich jest statyczne, gdy mogło lub powinno by zawierać więcej polotu i akcji. Autor sprawia wrażenie, że podsycanie napięcia erotycznego, które jest obecne w każdym z opowiadań, to jedyny zabieg, którzy utrzymuje czytelnika przy książce, gdyż w większości po prostu wieją nudą... 

Podsumowując, język autora jest wyszukany, często wplata w dialogi cytaty z języka francuskiego (które nie do końca są zrozumiałe dla osób, które z tym językiem do czynienia nie miały), a dialogi wypadają naturalnie. Mimo wszystko jednak antologia ta nie przekonała mnie do siebie, gdyż chwilami wręcz zmuszałam się do dotrwania do końca w czytaniu. Autor nie wywarł na mnie najgorszego wrażenia, jednak myślę, że mogłoby być o wiele lepiej. Niemniej jednak, nie wykluczam Fowlesa całkowicie i chciałabym w przyszłości trafić na inne jego twory.


Moja ocena: 5,5/10
Ilość stron: 358
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Read More

czwartek, 9 lutego 2017

55. LBA 3 i 4




Witam!

Dziś, tak jak w zapowiedziach, opublikuję zaległe LBA. Do zabawy zostałam zaproszona przez Ulę, z bloga  doinnego i przez Sunny Snowflake za co serdecznie dziękuję i przepraszam za kilkumiesięczną zwłokę! :)

Co to LBA?
 Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cie nominował.




Nie przedłużając, przejdę do pierwszego zaległego LBA, do którego nominowała mnie Ula:

1. Jest wojna. Ty masz skompletować pięcioosobową drużynę, która będzie nas bronić. Których książkowych bohaterów wybierzesz? Dlaczego akurat ich?


1. Geralt - co tu dużo mówić, specjalista od potworów!
2. Regis - bo nigdy nie wiadomo, kiedy na pokładzie przyda się wampir :)
3. Yennefer - osoba zajmująca się magią jak najbardziej wskazana!
4. Ciri -  zmiany światów, magia i walka, chyba nie trzeba tłumaczyć.
5. Littlefinger - bo wpływów i pieniędzy nigdy nie mało :D

2. Jeśli mogłabyś wcielić się w jednego z książkowych bohaterów, to na kogo padł by Twój wybór?

Wspominana wcześniej Ciri!
3.  Możesz porozmawiać z jedną z literackich postaci. Kogo wybierasz? Czemu?

Myślę, że byłby to Gideon z serii Crossfire. Chciałabym się przekonać, czy faktycznie krąży wokół niego pewnego rodzaju energia elektryczna ;-)

4.  Którą porę roku lubisz najbardziej i dlaczego?

 ZIMĘ! Dlaczego?
Ponieważ jest piękna, śnieżną pokrywą przykrywa brudy miast, szarą rzeczywistość. Uwielbiam zimę również za temperaturę (YEAH, CALL ME PSYCHO >.<), ponieważ mimo wszystko lepiej znoszę mrozy, niż upały. Wybrałam również tą porę roku, ponieważ niesie ze sobą pewien rodzaj magii - święta, spotkania rodzinne, czas resetu, odpoczynku i nadziei.

5. Czy miałaś jakąś dziwną historię/sytuację związaną z blogiem?

Hmm... Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że nie. Często jednak zdarzają się takie sytuacje, gdy od czasu do czasu natykam się na blogi osób, z którymi rozmawiałam parę lat temu (również "spotykając się" na platformach blogowych). 

6. Dlaczego założyłaś swojego bloga?

Ponieważ często sama czytałam blogi recenzenckie i w miarę rozwoju mojej pasji czytelnictwa, również chciałam się dzielić moimi spostrzeżeniami na temat książek, filmów, czy choćby samego życia. 

7.  Jaką książkę poleciłabyś na dobry początek komuś, kto dopiero zaczyna przygodę z książkami?



Ciężkie pytanie, spróbowałabym takiej osobie polecić coś z gatunku, który by mógł ją zainteresować. Wielbicielom kryminałów poleciłabym na pewno "Weź moją duszę", natomiast fantastyki bezsprzecznie pierwsze opowiadania z serii Wiedźmińskiej, czyli Ostatnie życzenie.

8.  Co najbardziej irytuje Cię w Blogsferze?

Hmm, chyba ślepe podążanie za jakimkolwiek, niekoniecznie wartościowym feedbackiem i followersami. Nie za bardzo również rozumiem zjawisko, na które coraz częściej trafiam, gdy wpis traktuje o jakimś poważnym temacie, typu utrata bliskiej osoby, czy inne ciężkie sytuacje życiowe, a jego treść jest przeplatana  z nijak  mającymi się do kontekstu zdjęciami supermodnej stylówki, oczywiście obowiązkowo z reflinkami :-). 

9.  Czym się kierujesz przy wyborze książki?

Przede wszystkim gatunkiem, często również opisem z tyłu książki. Istotna jest również okładka, jednak to nie ona jest czynnikiem determinującym mój wybór. 

10.  Co ci chodzi po głowie?

Zastanawianiem się na tym, jakie będą wyniki mojego dzisiejszego egzaminu ustnego :D. 

11. Jaka piosenka dziś Ci towarzyszy?



Nie jest to co prawda mój ulubiony gatunek, lecz od samego rana ten utwór krąży mi po głowie.


_____________________________________________

A teraz pytania od Sunny Snowflake!

1.  Książka w twardej czy miękkiej okładce?

Zależy co to za książka. Lepiej czyta mi się w miękkiej, jednak książki, które chciałabym zachować na długo, ze względu na większą solidność okładki, wolę w twardej :)



2. Jaka jest najtaniej kupiona książka na Twojej półce?

Chyba Ivanhoe, bodajże za 3,50 :D.

3. Twoje ulubione miejsce do czytania?


 Co tu dużo mówić :D

4. Polecasz ludziom książki, czy to Tobie się je poleca?

Myślę, że akurat w tym temacie zachowana jest harmonia doskonała. Zarówno polecam, jak i poleca się je mi.

5. Jaka jest według Ciebie najładniej wydana książka.


 Bardzo podoba mi się wydanie tej serii książek pani Fitzpatrick :) 

6. Czy jest bohater, którego wiele osób lubi, a Ty nie znosisz?


TAK! TRISS MERIGOLD! Aż mi się ciśnienie podniosło :D. Jak można wielbić osobę, która złamała najważniejszą zasadę przyjaźni i uwiodła faceta swojej najlepszej przyjaciółki?!  

7. Wolisz gdy główna postać jest mężczyzną czy kobietą?

Nie mam preferencji w tym temacie :)

8.  Wolisz narrację pierwszoosobową czy trzecioosobową?

Podobnie jak w poprzednim temacie, jest mi to zazwyczaj obojętne. Byleby nie wprowadzić chaosu i miesząc jednej z drugą. 

9. Czy nakłoniłeś kiedyś kogoś do czytania?

Owszem! Ale nakłanianie brzmi agresywnie, raczej pokojowo namówiłam :D

10. Czy zwracasz dużą uwagę na stan i wygląd książki?

Wygląd niekoniecznie, ale stan owszem. Bluźnierstwem jest zaniedbywanie i nieszanowanie książek!

11. Czemu akurat czytanie?

Ponieważ dzięki czytaniu możemy dosłownie odpocząć od całego świata. Czytając nie potrzebujemy dostępu do Internetu, telewizji czy telefonu. Jest to też świetny sposób na "detoksykację" organizmu i oczu od otaczających nas ekranów przed snem. Myślę, że kluczowy jest również fakt, że załapałam się jeszcze na końcówkę czasów, gdy we wczesnej podstawówce  komputery w domu posiadała mniejszość, a jakąś rozrywkę młody umysł musiał sobie znaleźć :D. 

_______________________________________________________

A teraz czas na moje pytania:

1. Jaką książkę przeczytałaś/eś ostatnio?
2. Którą książkę spośród przeczytanych w 2016 roku uważasz za najlepszą?
3. romans vs erotyk
4. Czym zajmujesz się na co dzień? Szkoła/Studia/Praca?
5. Grasz w gry komputerowe? Jeżeli tak, poleć mi coś ciekawego!
6. Ile obowiązkowych lektur w całej swojej edukacji przeczytałaś/eś? Która była najlepsza?
7. horror vs thriller
8. Twój ulubiony wykonawca muzyczny ubiegłego roku.
9. Uwielbiasz planować czy wolisz spontaniczność? 
10. Czytasz w komunikacji miejskiej?
11. Czy oglądasz w chwili obecnej jakieś seriale? Jeśli tak, to jakie?


_______________________________________________________________________

Osoby, które nominuję:

Read More

środa, 8 lutego 2017

54. Podsumowanie stycznia || Book haul || Plany na luty.




Zaczyna się już drugi tydzień lutego, więc oczywiście jak na mnie (spóźnialską) przystało, czas na podsumowanie ubiegłego miesiąca!



 Zacznę od tego, co tu kluczowe, a mianowicie od książek:




Niestety, ten miesiąc pod względem ilości przeczytanych nie powala. Winię za to zarówno brak czasu, jak i braku dobrej motywacji. Cieszę się jednak, że udało mi się przeczytać chociaż dwie, gdyż zawsze lepszy taki wynik, niż żaden :)
Styczeń wiązał się przede wszystkim z rozczarowaniem, które odczułam po przeczytaniu książki Charlesa Bukowskiego oraz jego fenomen, który nie do końca rozumiem. 


Na południe od nigdzie - recenzja
Wybór Crossa - recenzja 

Będąc już w temacie książek, pokażę również książki, które zakupiłam. Co prawda, miałam zerwać z tym nałogiem, ale jednak:




A tak wygląda mój styczniowy stosik. Biedronkowe promocje kuszą, czasami aż za bardzo. Ze względu na to, że posiadam pierwsze tomy tych serii, zdecydowałam się na Łaskę utraconą i Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy. Co do Guillaume Musso, kupiłam ją, gdyż ostatnio głośno o tym autorze w blogosferze. Zjawa trafiła na moją półkę, ponieważ mam zamiar ją przeczytać, zanim obejrzę ekranizację. Słownik łacińsko-polski natomiast został zakupiony niekoniecznie z mojej własnej woli, a z obowiązku, ponieważ potrzebowałam go na uczelnię.

Po książkach nadszedł czas na filmy, czyli coś, czego szczególnie przez pierwsze dwa tygodnie stycznia było u mnie sporo:


W styczniu udało mi się obejrzeć 25 filmów. Te, które spodobały mi się najbardziej, to przede wszystkim Ex Machina, fenomenalny film sci-fi, z pięknym norweskim hotelem, który miałam okazję obejrzeć dopiero teraz. Obejrzałam również trochę klasyki, mianowicie Forrest Gump i Pulp Fiction, z czego na tym drugim nieco się zawiodłam. Melancholia, to film, który w pierwszej połowie jest nudny jak flaki z olejem, a w drugiej jest arcydziełem. Apokaliptyczna wizja kosmicznej katastrofy, wobec której jesteśmy bezradni, to obraz, który naprawdę chwyta za wnętrzności i pozostawia nas w pewnego rodzaju apatii na dłuższy czas po obejrzeniu. Dobrze wspominam również film Wakolda( Anioł Śmierci), przedstawiający powojenne losy Josefa Mengele, w którym występuje aktorka mojego dzieciństwa - Natalia Oreiro. Jeżeli chodzi o animacje, to polecam Meridę Waleczną, gdyż film ten jest niezwykle zabawny, a który mimo, że osadzony jest w średniowiecznej Szkocji, to porusza problemy powszechne dziś. Od siebie również dodam, że warto oglądać go w oryginale, ze świetnym naśladownictwem akcentu szkockiego. Do największych rozczarowań należało Green Lantern i Omen. Do gustu nie przypadł mi również Zakochani w Rzymie, gdyż nie do końca przepadam za stylem Woody'iego Allena i Pułapka Dusz, który obejrzałam ze względu na Billie Piper, czyli Rose z pierwszych sezonów serialu Dr Who. 



Trzymając się tematów okołofilmowych przejdę do seriali. W ubiegłym miesiącu udało mi się skończyć często wspominany przeze mnie serial Girls, a mianowicie jego 3 sezon oraz szósty sezon Gry o Tron, tutaj muszę przyznać, że jeszcze takiego opóźnienia w oglądaniu tego serialu nie miałam nigdy... :)







Styczeń na instagramie wyglądał dosłownie tak, jak każdy dzień tego miesiąca, czyli uczenie się, oglądanie filmów i seriali oraz czytanie. W temacie uczenia, niestety, ale będzie się to dłużyć aż do końca lutego, gdyż mimo, że wszystko mam pozaliczane, to jednak czekają mnie jeszcze dwa dni sesji, które nie wiem, jakim wynikiem się zakończą :)


Styczeń wiązał też się w moim przypadku z zakupieniem nowego komputera, który umożliwiłby mi swobodne granie w nowsze tytuły (jak na osobę o specjalizacji projektowanie gier na studiach przystało). Oczywiście, kupno się ziściło, ale jak to na mnie przystało, zamiast robić to, czego nie mogłam się doczekać, to grałam w starsze i mało wymagające pod względem sprzętowym tytuły, czego jednak nie żałuję. 


 Przez miesiąc ten udało mi się skończyć Mass Effect, czyli gra chyba już kultowa, której najnowsza część (Andromeda) ma wyjść już niebawem. Swego rodzaju minimalizm w tej grze jest oprócz funkcjonalności plusem tej gry. Warty wspomnienia w tej grze jest również wątek eksploracji różnych systemów, układów, planet i otwarty świat. Ciekawą opcją jest również fakt, że możemy całkowicie spersonalizować naszego bohatera pod względem płci czy wyglądu.







Trzymając się klimatów RPG, przeszłam prosto do gry Risen, która została stworzona przez Piranha Bytes, czyli twórców Gothica. Ta gra również posiada otwarty świat, jednak klimatycznie różni się od Mass Effect. Mamy tu do czynienia z High Fantasy, pełnym stworów, ras i magii. Mamy tutaj możliwość wcielenia się w 3 role: wojownik inkwizycji, mag i bandyta. O ile pierwsze dwa rodziały gry są fenomenalne i różnorodne, o tyle reszta, to ciągłe bieganie po jaskiniach i monotonne wybijanie wszelkiego rodzaju jaszczuroczłeków. To, co mnie w niej irytowało, to system walki, który jest dosyć trudny, co moim zdaniem jest zbędne w grach tego gatunku. Gra posiada również nieco niezrozumiałych paradoksów, takich jak pierwsze zadanie, w którym rozbitek znajdując mięso dostaje za cel znalezienie patelni do smażenia na ognisku. Logiczne, przecież rozbitkowie zaraz po katastrofie najbardziej potrzebują patelni :). 





Na koniec Hello February, czyli zapowiedzi i plany na luty!


Trzymając się tematów książkowych, w lutym chciałabym przeczytać tytuły takie jak Głodne słońce, Hebanowa wieża, Kobieta znikąd i finał serii Crossfire - Tylko Cross. W klimatach serialowo-filmowych, chciałabym dokończyć czwarty sezon Girls i (w końcu) obejrzeć Zieloną milę. Krążąc dalej wokół przyjemności chciałabym również przejść grę Alan Wake, z którą wiążę duże oczekiwania. To, co natomiast jest moim priorytetem w tym miesiącu, to zdanie sesji i spokojne, bezstresowe rozpoczęcie semestru letniego. Trzymajcie za mnie kciuki! :)

Co do zapowiedzi, w najbliższym czasie możecie się spodziewać dwóch zaległych LBA oraz recenzji Hebanowej wieży, którą właśnie kończę. 

Read More

wtorek, 7 lutego 2017

53. Sylvia Day - Wybór Crossa



Dziś nieco luźniejszy dzień (chociaż powinnam się uczyć :x), dlatego postanowiłam opublikować  recenzję kolejnej książki Sylvii Day - Wybór Crossa.

Jest to już czwarty tom z popularnej serii Crossfire, która znalazła swych fanów na całym świecie. W poprzednim tomie (Wyznanie Crossa) narzekałam, że niewiele się tam dzieje, jest przesłodzony i nudnawy. W tomie czwartym jest nieco lepiej, więcej w nim akcji, a całość jest bardziej dynamiczna.

W dalszym ciągu poznajemy losy Gideona i Evy, w tym rozwój ich związku, planowanie ważnych wydarzeń takich jak wesele i ślub. Równolegle, w ich związku pojawiają się nowe kryzysy, z którymi para bohaterów próbuje sobie radzić i razem je zwalczać. Tom ten jednak, w odróżnieniu od poprzednich nie skupia się na teraźniejszości ich związku. Ta część poświęcona głównie jest ciemnej przeszłości Gideona, która jest kluczowa, a skrywane przez niego mroczne sekrety odpowiadają na to, jakimi pobudkami się kieruje, oraz jakie były przyczyny kształtowania się jego niebanalnego charakteru i emocjonalności. 

Jeżeli chodzi o bohaterów, dalej skupiamy się wokół Evy, Gideona, Cary'ego oraz zarówno ich byłych jak i rodziny. Jednak mimo kontynuacji, poznajemy również przyjaciół Gideona, którzy wnoszą nieco świeżego powietrza do całej serii i pozwalają poznać inną, przyjacielską twarz bohatera. 

Tom ten jest pełen miłości, namiętności, gorących momentów, ale również i bólu, żalu i gniewu. Uczucia te przeplatają się ze sobą nawzajem burząc świeżo osiągniętą harmonię związku Gideona i Evy i poddając ich wielu próbom. 

Autorka w tej części zastosowała zabieg, którego nie spotkamy w poprzednich - przeplatana narracja. Wybór Crossa nie jest opowiedziany, tak jak poprzednie z punktu widzenia Evy, natomiast pojawia się tutaj również punkt widzenia Gideona. Narracja ta przeplata się co rozdział, dzięki czemu seria, która zmierzała ku toporności i nudzie tutaj "ożyła", prezentując się z nowej, ciekawej perspektywy. 

Podsumowując, tom ten nie spodobał mi się tak bardzo, jak wychwalany przeze mnie Płomień Crossa, jednak wypadł on o wiele lepiej niż jego poprzednik. Jest tutaj więcej dynamiki, nieco mroku i tajemnic z przeszłości, które wyjaśniają tak wiele aspektów zachowań bohaterów. Na plus tutaj również wyszedł zabieg zmiennej narracji, dzięki czemu seria nabrała nowych "barw". Mam nadzieję, że finał serii, który w tej chwili zaczęłam czytać nie zawiedzie mnie i całość pięciu tomów będę miło wspominać!

Moja ocena: 6,5/10
Ilość stron: 411

Od listopada, wszystkie części tej wyróżniającej się na tle kobiecych powieści erotycznych serii, dostępne są w formie pakietu wszystkich pięciu tomów prosto od wydawnictwa

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu
http://www.wielkalitera.pl/nowosci/id,152/pakiet-dotyk-crossaplomien-crossawyznanie-crossawybor-crossatylko-cross.html



Read More
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ładuję...

Popular Posts

© Welcome To The Dark Side, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena